Informacja o planach Leszka Czarneckiego zaskoczyła giełdowych obserwatorów. Getin kontrolowany jest bowiem przez Europejski Fundusz Leasingowy, posiadający niespełna 49% akcji firmy. Większościowym udziałowcem EFL jest z kolei Credit Agricole Deveurope. Nie wiadomo, jakie plany ma szef CAP.

Wczoraj nie udało nam się z nim skontaktować. Nie jest więc jasne, czy Leszek Czarnecki zamierza odkupić papiery Getinu od EFL, czy skupić je z rynku. Tak czy owak jego decyzja może wiązać się z jednym lub dwoma wezwaniami. Były prezes EFL nie posiada walorów Getinu w liczbie powodującej konieczność poinformowania o tym. Nawet przyjmując, że ma ich niecałe 5%, nie uda mu się do końca czerwca (do tego czasu obowiązuje zgoda Komisji) skupić ich ponad 50% bez ogłaszania wezwania, chyba że otrzyma zgodę na nabycie papierów poza rynkiem regulowanym. Jeśli natomiast przekroczy 50% głosów na walnym Getinu, będzie musiał wezwać na pozostałe papiery spółki. Teoretycznie więc może stać się 100-proc. właścicielem giełdowej firmy.

Na wczorajszej sesji, jeszcze przed ogłoszeniem decyzji KPWiG, kurs Getinu wzrósł o 15,2%, a wolumen obrotu przekroczył 614 tys. W giełdowej historii firmy aktywność inwestorów tylko raz była wyższa. Cena walorów firmy rośnie przy stosunkowo wysokich obrotach od końca lipca bieżącego roku. W tym czasie zyskały one na wartości 100%. Dzieje się tak mimo wyprzedaży papierów przez inwestorów finansowych. W ostatnim czasie akcji pozbywał się CA IB i DM BIG-BG, który zarządzał nimi na zlecenie.

Zamiary Leszka Czarneckiego są także niespodzianką w obliczu krążących od kilku miesięcy po rynku plotek o zainteresowaniu Getinem ze strony TP SA.