Podczas ostatnich sesji techniczny obraz kontaktów wyraźnie się pogorszył. Już w poniedziałek została przełamana linia wsparcia, łącząca dołki z 26 lipca oraz 5 i 25 września, znajdująca się na poziomie 1029 pkt. Gdyby podczas wtorkowej sesji nastąpił większy wzrost i powrót nad tę linię, to negatywny sygnał zostałby anulowany, a zamiast niego powstałaby pozytywna formacja naruszenia wsparcia, świadcząca o sile rynku i jego odporności na negatywne sygnały. Zamiast tego jednak nastąpiło tylko słabe odbicie prowadzące do powstania świeczki typu doji. W obecnym kontekście nie ma ona żadnego znaczenia i prawdopodobnie można uznać ją za coś w rodzaju ruchu powrotnego.

Mniej wiarygodne są negatywne sygnały powstałe na wykresach wskaźników. RSI przełamał niezbyt istotną linię trendu wzrostowego, a MACD coraz szybciej spada pod linią sygnału. Wszystko to sugeruje, że trwający od lipca okres konsolidacji zakończył się i rynek powraca do trendu spadkowego. Wniosek ten zostałby zakwestionowany w przypadku silniejszego wzrostu i powrotu nad przełamane w poniedziałek wsparcie. W miarę upływu czasu jest to jednak coraz mniej prawdopodobne. Jeśli rynek faktycznie będzie spadał, to następnym wsparciem jest mała luka hossy z października 2001 r. na poziomie 1006 pkt. Jej znaczenie jest jednak bardzo ograniczone. O wiele ważniejszy jest dołek z 3 października 2001 r. na poziomie 977 pkt. Silne przełamanie tego poziomu byłoby negatywnym sygnałem i odsuwałoby moment odwrócenia głównego trendu spadkowego w bliżej nieokreśloną przyszłość. Wariant optymistyczny to utrzymanie tego wsparcia lub (lepiej) jego niezbyt głębokie przekroczenie, a następnie wzrost. W takim przypadku pojawiłoby się wiele pozytywnych sygnałów, łącznie z rozległymi pozytywnymi dywergencjami na oscylatorach.