Gdyby zaangażować do sprawdzenia tego wszystkiego każdego urzędnika aparatu skarbowego (łącznie z celnikami, kontrolerami itd.), to każdy z nich dostałby ponad 400 różnych dokumentów. Do tego trzeba jeszcze dodać obsługę podatków pośrednich i ceł.
Resort finansów zapewnia, że urzędnicy poradzą sobie z nowymi obowiązkami. Zdaniem wiceministra finansów Wiesława Ciesielskiego, pracownicy urzędów skarbowych zostali przeszkoleni do obsługi restrukturyzacji zaległości, powołano m.in. specjalne zespoły oddłużeniowe, a w razie potrzeby urzędy skarbowe będą pracowały dłużej. Monitorowaniem przebiegu całego procesu ma zająć się zespół koordynacyjny, powołany w Ministerstwie Finansów, w skład którego wejdzie m.in. trzech wiceministrów. Zespół ma również pilnować poprawnego wykonywania ustawy o abolicji i deklaracjach majątkowych. - Przychodzi nam realizować trudne, choć epizodyczne, ustawy w warunkach, gdy służby podatkowe przechodzą reorganizację - mówi wiceminister Ciesielski.
Pierwszym egzaminem wydolności tych służb będzie ustawa o restrukturyzacji niektórych należności publicznoprawnych. Zaczęła ona obowiązywać z początkiem października. W ciągu pierwszych dwóch dni do urzędów skarbowych trafiło 129 wniosków z prośbą o umorzenie zaległości na kwotę 20 mln zł. Według wiceministra Ciesielskiego, oddłużeniem może być zainteresowanych nawet 400 tys. firm. W projekcie budżetu przewidziano, że łączna wartość darowanych podatków wyniesie 10,1 mld zł.
Kilkaset tysięcy wniosków o oddłużenie to nie wszystkie dokumenty, które trafią w ręce urzędników skarbowych jeszcze w tym roku. Następne będą deklaracje abolicyjne. Ile - dokładnie nie wiadomo. Można szacować, że będzie ich ponad 100 tys. Jeśli bowiem Ministerstwo Finansów spodziewało się 600 mln zł wpływów z podatku abolicyjnego przy stawce 7,5%, to oznaczałoby to, że do opodatkowania trafi ok. 8 mld zł nieujawnionego dochodu. W ub.r. średnio podstawa do opodatkowania wyniosła prawie 15 tys. zł. W przypadku abolicji mamy do czynienia z dochodem z ostatnich 5 lat. Jeśli osoba, która postanowiła się ujawnić, nie zadeklarowała 75 tys. zł, to takich podatników może być właśnie ponad 100 tys.
Na tym jednak nie koniec, w ciągu 4 miesięcy przyszłego roku do urzędów skarbowych może trafić od 3 mln do 3,5 mln deklaracji majątkowych. Według Elżbiety Muchy, wicedyrektora departamentu systemu podatkowego, wgląd do deklaracji będą mieli tylko wybrani urzędnicy - tacy, którzy mają certyfikat dostępu do informacji niejawnych. - Te dane będą chronione w taki sam sposób, jak informacje uzyskane z banków, dotyczące stanu kont podatników - zapewnia E.Mucha.