Testowanie przez nasz rynek akcji wsparcia na poziomie 1040 pkt. zaczyna przypominać analogiczne zachowanie WIG20 w odniesieniu do poprzedniego ważnego wsparcia, którym w okresie luty-maj były okolice 1300 pkt. Sądzę, że poziom 1040 pkt. ostatecznie podzieli marny los swego poprzednika, otwierając drogę do kolejnej fali spadków cen akcji o rozmiarach przynajmniej równych wielkości trwającej już od 10 tygodni konsolidacji. Nie da się wykluczyć jednak, że podobnie jak to było w maju, przełamanie wsparcia zostanie poprzedzone krótkotrwałym atakiem popytu analogicznym do tygodniowej zwyżki z kulminacją 17 maja, który zdezorientuje "niedźwiedzie", a "bykom" da nadzieję (złudną), że oto rozpoczęła się tradycyjna kończąca rok zwyżka. Taka "year-end rally" była wszakże normą w trakcie całej historii GPW, a uczestnicy rynku mają jeszcze w pamięci rozpoczynające się w październiku silne wzrosty sprzed roku (WIG20 +48% do stycznia), sprzed 2 lat (+23% do grudnia) i sprzed 3 lat (+84% do marca). Maksymalnym celem dla takiej nie dającej się wykluczyć "pułapki na byka" jest poziom 1115 pkt.

Główne indeksy zachodnich rynków spadając poniżej minimów z września ub.r. oraz dołków z października 1998 r. doprowadziły do utworzenia 5-letnich stref oporu, których trwałe przełamanie jest bardzo mało prawdopodobne. To oznacza, że przystępując na tamtych rynkach do zakupów akcji, zawsze trzeba uwzględnić fakt, że ewentualny wzrost dotrze do wysokości ostatnich sierpniowych szczytów, ale nie wyżej. Uwzględniając całe istniejące ryzyko, taka gra staje się warta świeczki dopiero na poziomach o 1/3 niższych od tych oporów (co daje 50-proc. potencjał wzrostu). Swe przekonanie opieram na przykładzie rynku japońskiego sprzed 10 lat (dno w 32 miesiącu bessy na 14 200 pkt. wypadło o właśnie mniej więcej 1/3 poniżej minimów z 1987 i 1990 roku). Daje to prognozę dna bessy na 650 pkt. dla S&P 500 i 925 dla Nasdaq Composite. Do tych poziomów trochę jeszcze brakuje, więc sądzę, że i u nas ostateczne dno bessy wypadnie znacznie poniżej obecnego poziomu.