Zlecenie okazało się pomyłką. Przesyłający je pracownicy domu maklerskiego źle skalkulowali liczbę przeznaczonych do sprzedaży akcji, co zawyżyło wartość zlecenia z 4 mln do 4 mld USA. Zanim zarówno specjaliści na parkiecie giełdy, jak i przedstawiciele Bear Stearns zorientowali się w pomyłce, zrealizowano transakcje sprzedaży za 662 mln USD.

W publikowanych przez agencje prasowe komentarzach dotyczących środowej sesji zwraca się uwagę, że pomyłka Bear Stearns wpłynęła na pogłębienie się spadków wskaźników podczas ostatnich 30 minut jej trwania. Do czwartku ani zarząd New York Stock Exchange, ani Bear Stearns nie chciały szerzej komentować tego zdarzenia. Dom maklerski zapewnił jedynie, że jest w stanie pokryć straty wynikłe z popełnienia pomyłki.

Bear Stearns zajmuje 11. pozycję na liście domów maklerskich z Wall Street. W okresie 9 miesięcy, kończącym się 31 sierpnia, zyski firmy wzrosły o 21% - w porównaniu z analogicznym okresem kończącym się 31 sierpnia 2001 roku. Od marca 2000 roku, kiedy giełda wspięła się na szczyt, kurs akcji Bear Stearns wzrósł o 24% - tymczasem akcje Merrill Lynch spadły w tym czasie o 41%, a Goldmana Sachsa o 45%.

Za ojca sukcesu Bear Stearns uważa się 68-letniego Jamesa E. Cayne'a, który w ubiegłym roku został prezesem tego domu maklerskiego. Bear Stearns wprowadza na giełdę mniej spółek niż konkurencja, jednak wybiera je uważniej. W maju organizował debiut Aeropostate, znanego w Ameryce producenta odzieży - na czym zarobił 261 miliona dolarów.

Nie wiadomo jeszcze, w jaki sposób środowa pomyłka wpłynie na dochody Bear Stearns. Nie wiadomo, jak będzie oddziaływać na zaufanie, jakim ten dom maklerski darzą zarówno jego klienci, jak i inwestorzy.