Reklama

Osłabienie ciągle realne

Ostatni okres nie przyniósł rozstrzygnięć, sugerujących kierunek wyraźniejszego ruchu na rynku. Skuteczna obrona dolnego przedziału krótkoterminowej konsolidacji daje wprawdzie szanse na wzrostowe odreagowanie w perspektywie kilku sesji, ale nie jest to wystarczający powód, by spodziewać się wkrótce mocniejszego zwrotu w górę. Jest dość prawdopodobne, że ewentualny wzrost będzie miał ograniczony zasięg i już w okolicach 1080-1090 pkt. może dojść do osłabienia.

Publikacja: 05.10.2002 08:50

Całkiem realna jest groźba szybkiego powrotu w okolice wsparcia w strefie 1026-1030 pkt. i niewykluczone że kolejnych ataków wsparcie to może nie wytrzymać.

Nadal w konsolidacji

W dalszym ciągu nie zapadły zdecydowane rozstrzygnięcia, dotyczące rozwoju krótkoterminowej koniunktury. WIG20 pozostaje w trendzie bocznym, wyznaczonym z dołu przez minima z końca lipca i początku września w przedziale 1026-1030 pkt., a od góry przez okno bessy z 3 września w strefie 1100-1118 pkt., i do czasu przełamania któregoś z tych ograniczeń trudno jednoznacznie przesądzać, gdzie podąży rynek.

W ostatnich dniach doszło do ataku na dolną granicę horyzontu, jednak napór niedźwiedzi w tym rejonie został powstrzymany. Skuteczna obrona tak istotnego wsparcia w połączeniu z takimi chociażby przesłankami, jak wygenerowane przez najszybsze wskaźniki (np. CCI i Stochastic, które opuściły obszary wyprzedania) sygnały kupna, może stać się pretekstem do odbicia w perspektywie najbliższych sesji. Teoretycznie taki zwrot w górę daje możliwość ruchu nawet do górnego przedziału konsolidacji, czyli strefy 1100-1120 pkt., jednak w najbliższym czasie scenariusz ten jest raczej mało prawdopodobny. Po drodze mamy bowiem kilka ważnych oporów, których sforsowanie będzie niezwykle trudne. Pierwszy z nich to luka bessy z 24 września w przedziale 1073-1076 pkt., która - pomimo że niewielka - już raz skutecznie zadziałała. Nawet zakładając, że byki zdołają się z nią uporać, to tuż powyżej czeka jeszcze silniejszy opór w obrębie 1080-1090 pkt., gdzie z kolei mamy okno bessy z 18 września br. oraz linię trendu spadkowego z początku czerwca br.

Za wcześnie na optymizm

Reklama
Reklama

Zahamowanie spadków, jakie nastąpiło w ostatnich dniach, nie daje więc jeszcze podstaw do optymizmu, tym bardziej że z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia na przełomie ostatnich tygodni. W dalszym ciągu większość sygnałów przemawia za tym, że duże szanse realizacji w perspektywie najbliższych tygodni ma scenariusz, zakładający możliwość pogorszenia koniunktury. Decydujące w tym zakresie będzie wprawdzie dopiero sforsowanie minimów z końca lipca i początku września br. w strefie ok. 1026-1030 pkt., jednak do testu może dojść w najbliższym czasie, a ryzyko przebicia jest spore. Za taką możliwością przemawia chociażby dominujący trend średnioterminowy czy też układ średnich, wskazujący na rynek niedźwiedzia.

Od dwóch miesięcy na rynku dominuje konsolidacja, nie przynosząca jednak na razie oznak aktywniejszej postawy byków. Stąd też trudno obecnie traktować ją jako wiarygodniejszy sygnał, sugerujący, że rynek osiągnął trwalsze dno. Jest to raczej w przeważającej mierze efekt cofnięcia się podaży, czego nie można uznać za przesłankę, dającą powody do zbytniego optymizmu. Walka ma wprawdzie miejsce w pobliżu jednego z najistotniejszych historycznie obszarów wsparcia w strefie 970-1000 pkt., ale brak zdecydowanej reakcji w tym rejonie sugeruje, że popyt ciągle jest zbyt słaby, by zainicjować wyraźniejszy ruch wzrostowy. Potwierdza to również ostatni okres, kiedy to zbyt dużym wyzwaniem dla byków okazały się już pierwsze z ważniejszych oporów. Nieudane ataki na lukę bessy z 3 września oraz linię trendu spadkowego z początku czerwca, bez pokonania których trudno liczyć na większe odbicie, nie są dobrym prognostykiem dla poprawy koniunktury w najbliższym czasie.Obawy te uzasadniają zresztą również inne przesłanki, jak chociażby sytuacja w ujęciu tygodniowym. O ile dolne cienie świec z końca lipca i początku września można w tym układzie interpretować jako próby obrony wspomnianego wyżej obszaru wsparcia, to górne cienie ostatnich dwóch korpusów przemawiają za tym, że jedynie na obronie może się w perspektywie kolejnych tygodni skończyć. Świadczą one bowiem z jednej strony o czujności i zdecydowaniu podaży, wykorzystującej wzrosty do aktywniejszego zamknięcia pozycji, z drugiej zaś o słabości popytu, nie będącego w stanie przeciwstawić się tej presji. Świeca z poprzedniego tygodnia posiada wprawdzie kształt zapowiadającej odbicie formacji odwróconego młota, ale biorąc pod uwagę, że jej uformowania nie poprzedził większy trend, a tylko ruch boczny, taka interpretacja wydaje się raczej wątpliwa.

Najważniejszym zagrożeniem dla większej zwyżki są położone stosunkowo blisko ważne opory. Z pierwszym z nich, który tworzy okno bessy w przedziale 1082-1090 pkt., WIG20 stara się właśnie uporać i są szanse, że wkrótce sztuka ta się powiedzie. Nie jest to jednak wielkie pocieszenie, biorąc pod uwagę, że najsilniejsze z barier podażowych znajdują się wyżej. Kluczowe w tym zakresie będą luka bessy z 3 września w strefie 1100-1120 pkt. oraz linia trendu spadkowego z początku czerwca, biegnąca obecnie na wysokości ok. 1108 pkt.

Można wprawdzie oczekiwać, że w perspektywie najbliższych kilku sesji dojdzie do ataku na powyższe opory, jednak prawdopodobieństwo zakończenia zwyżki w tym rejonie jest duże. W tym układzie wydaje się więc, że nawet w bardziej optymistycznym wariancie można w najbliższym czasie oczekiwać jedynie kontynuacji trendu horyzontalnego.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama