Fundusz pożyczał firmie pieniędzy na budowę linii do produkcji rur zgrzewanych prądami wysokiej częstotliwości. Przedsięwzięcie było finansowane także przez dwa banki - ING BSK (jeden z największych akcjonariuszy Ferrum) oraz BOŚ. Huta od kilku miesięcy ma problemy z obsługą długów. Funduszowi nie zapłaciła 6 kolejnych rat pożyczki oraz odsetek, co spowodowało, że umowa została wypowiedziana. - Prowadzimy rozmowy z wierzycielami na temat restrukturyzacji zadłużenia. Liczymy na odroczenie spłaty zobowiązań. W przypadku Banku Śląskiego i BOŚ negocjacje napawają nas pewnym optymizmem. Wojewódzki Fundusz ostatnio usztywnił swoje stanowisko i zażądał spłaty pożyczki, choć oferowaliśmy mu dodatkowe zabezpieczenie - tłumaczy nam Jerzy Smędzik, członek zarządu Ferrum. Władze firmy zapewniają, że podejmowały wszelkie możliwe działania, aby zrestrukturyzować finanse Huty. W przypadku WFOŚiGW spółka dokonała spłaty części karnych odsetek. Wnioskowała o przełożenie spłaty rat kredytowych i obniżenie oprocentowania. Propozycje zostały odrzucone przez Fundusz, który zażądał - na razie bezskutecznie - rozszerzenia gwarancji bankowej udzielonej Hucie przez ING Bank Śląski do pełnej kwoty pożyczki.
Giełdowa spółka nie ma pieniędzy na spłatę długów. - Liczymy jednak, że uda nam się porozumieć z Funduszem. Rozmowy prowadzi z nim także Bank Śląski - twierdzi J. Smędzik.
WFOŚiGW dał spółce 7 dni na spłatę należności i zagroził, że po upływie tego terminu przystąpi do windykacji. Jeśli ten scenariusz zostanie zrealizowany, w pierwszej kolejności wierzyciel sięgnie do kieszeni gwaranta i poręczycieli. Gwarancja ING BSK ma wartość około 5 mln zł. Dwaj poręczyciele to śląskie przedsiębiorstwa współpracujące z Hutą. Przedstawiciele spółki nie ukrywają, że z uzyskaniem od nich pieniędzy Fundusz również może mieć problemy. Wierzytelność jest zabezpieczona także na majątku Huty. Chodzi o instalacje do cementowania rur. W efekcie więc wierzyciel musiałby zrealizować wszystkie zabezpieczenia, aby odzyskać należne mu pieniądze. To jednak znacznie skomplikowałoby sytuację Ferrum, zwłaszcza że gwarant i poręczyciele z pewnością zażądaliby zwrotu pieniędzy.
Do tej pory wierzyciele akceptowali fakt, że spółka wstrzymywała się ze spłatą rat kredytowych i odsetek. Tylko dzięki temu przedsiębiorstwo jeszcze istnieje. Nie jest bowiem w stanie obsługiwać gigantycznego zadłużenia związanego z inwestycjami. Na koniec czerwca sięgało ponad 113 mln zł (w większości są to zobowiązania krótkoterminowe). W I półroczu spółka zanotowała 47,9 mln zł przychodów ze sprzedaży, o prawie 20 mln zł mniej niż przed rokiem. Strata operacyjna sięgnęła w tym czasie 7 mln zł, a strata netto ponad 15,4 mln zł. n
č Komentarz