Za nami kolejna sesja, która niewiele wniosła do obrazu kontraktów na WIG20. Poniedziałek zakończył się spadkiem, ale udało się obronić wsparcie w połowie białej świecy z ostatniego czwartku. Zatem nadal obowiązuje zakres dwutygodniowej konsolidacji z grubsza pomiędzy 1020-60 pkt.
Można było przy tym zaobserwować ciekawe zjawisko zredukowania bazy przy rosnącej liczbie otwartych pozycji. Uzasadnione jest w tej sytuacji przypuszczenie, że część inwestorów wykorzystała bliskość dolnego ograniczenia konsolidacji do otwierania długich pozycji, zgodnie z zasadą gry "od bandy do bandy". Trzeba przyznać, iż w ostatnim okresie taka strategia była dość skuteczna, ale głównie ze względu na rosnący każdorazowo pesymizm inwestorów przy osiąganiu przez WIG20 okolic 1040 pkt. (obrazowany od końca lipca coraz niżej położonymi dołkami). Tym razem tego pesymizmu nie było widać. Warto także zwrócić uwagę, że byki próbowały w piątek przełamać linię trendu, pociągniętą po zamknięciach z 27 sierpnia i 20 września. To się nie udało, więc trzeba przyjąć, iż trend pozostaje spadkowy, choć do jego dynamiki można mieć dużo zastrzeżeń.
W takiej sytuacji można wskazać dwie strategie. Jedna polega na zajmowaniu pozycji w ramach ruchu bocznego pomiędzy 1020-1060 pkt. z niedaleko umieszczonym zleceniem obronnym. Druga skłania do obserwacji tych niewielkich wahań i wejścia na rynek dopiero w momencie wybicia z tego obszaru, co powinno dać w rezultacie mocniejszy ruch w którąś ze stron.
Coraz wyraźniejszy trend widać na kontraktach na MIDWIG. Dotarły one do wsparcia przy 856 pkt., którego przełamanie będzie oznaczać powrót do bessy. Jest to bardzo prawdopodobne, gdyż sam indeks przebił się wczoraj przez lipcowy dołek, zapowiadając dalsze zniżki.