Występując przed komisją do spraw polityki ekonomicznej i pieniężnej Parlamentu Europejskiego Wim Duisenberg stwierdził, że głównym problemem gospodarki europejskiej oraz amerykańskiej nie jest w tej chwili poziom stóp procentowych, a brak zaufania i atmosfera niepewności. Ponieważ załamanie na giełdach akcji oraz groźba wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie utrudniają w poważnym stopniu ożywienie aktywności ekonomicznej, istnieje małe prawdopodobieństwo, aby złagodzenie rygorów polityki pieniężnej przyniosło poprawę. Wypowiedź Wima Duisenberga przecięła spekulacje na temat ewentualnej obniżki stóp procentowych podczas czwartkowego posiedzenia rady EBC.
Tymczasem po czterokrotnej korekcie w dół prognoz Komisja Europejska przewiduje, że tegoroczny wzrost gospodarczy w dwunastu państwach strefy euro wyniesie niespełna 1%, co byłoby najniższym tempem od recesji z 1993 r. Bezrobocie utrzymuje się na najwyższym poziomie od prawie dwóch lat, a zaufanie do gospodarki było we wrześniu najmniejsze od pół roku.
EBC nie obniżył podstawowej stopy procentowej od listopada 2001 r. Wynosi ona wciąż 3,25%. Oprócz argumentów wysuniętych przez prezesa EBC, przeciwko łagodzeniu polityki pieniężnej może też przemawiać chęć utrzymania inflacji poniżej ustalonego limitu 2%. We wrześniu wzrosła ona do 2,2% i była najwyższa od pięciu miesięcy.
Utrzymanie oprocentowania na dotychczasowym poziomie pogorszyłoby sytuację budżetową trzech największych krajów europejskiej unii walutowej - Niemiec, Francji i Włoch, które i tak mają duże trudności ze zmniejszaniem deficytów. Nawiązując do tych problemów, Wim Duisenberg wskazał na powolny postęp w reformowaniu polityki fiskalnej oraz uzdrawianiu finansów publicznych.
W bieżącym roku wzrost deficytu budżetowego powyżej dopuszczalnego poziomu 3% produktu krajowego bruttto grozi zwłaszcza Niemcom, które muszą ponieść olbrzymie koszty usuwania zniszczeń spowodowanych przez katastrofalną powódź.