Indeks Reuters-Commodity Research Bureau, który obejmuje 17 surowcowych rynków terminowych, wzrósł do 226,34 pkt., a więc do poziomu najwyższego od lutego ub.r. Indeks ten dwuletnie minimum odnotował w październiku 2001 r., a od początku bieżącego roku zyskał już 20% i jest na najlepszej drodze do osiągnięcia wzrostu największego od 1983 r. Inny wskaźnik, Goldman Sachs Commodity (GSCI), który koncentruje się na cenach energii i metali, zyskał w tym roku już 32%.
Wojenna premia w cenie ropy
Oczywiście najbardziej zaważyły na tym wyniku ceny ropy naftowej, które w tym roku wzrosły już o ok. 50% i oscylują teraz wokół poziomu 28-29 USD za baryłkę. Sytuacja na rynku tego surowca jest najczęściej i najobszerniej analizowana ze względu na strategiczne znaczenie i wpływ na ogólną koniunkturę gospodarczą. Z drugiej strony, stan tej koniunktury rzutuje na ceny ropy.
W tym roku gospodarka, zwłaszcza krajów zużywających najwięcej tego surowca, rozwija się w dość wolnym tempie, co zmniejszyło wzrost zapotrzebowania. Ale wpływ słabszego popytu na cenę zrównoważyły decyzje OPEC o ograniczeniu podaży. Organizacja Państw Eksporterów Ropy Naftowej od początku roku utrzymuje wydobycie na poziomie 21,7 mln baryłek dziennie, a więc najniższym od 11 lat.
Między innymi dlatego od ponad miesiąca maleją zapasy ropy w Stanach Zjednoczonych. Są już najniższe od półtora roku. A północna półkula zbliża się właśnie do sezonu zimowego, w którym rośnie zużycie ropy w związku z większym zapotrzebowaniem na olej opałowy. Międzynarodowa Agencja Energii przewiduje, że w IV kwartale światowy popyt osiągnie 78,1 mln baryłek dziennie, a więc będzie większy o 1,4% niż przed rokiem.