Reklama

Rok wysokich cen

Niewielkie w tym roku tempo wzrostu światowej gospodarki powinno powodować obniżanie cen surowców, a tym czasem rosną one i to najbardziej od 19 lat. Nie znaczy to jednak, że przestały działać odwieczne prawa rynku. Tak się złożyło, że z różnych przyczyn - klimatycznych, politycznych i militarnych - w różnych rejonach świata wyraźnie zmniejszyła się podaż wielu surowców.

Publikacja: 09.10.2002 09:04

Indeks Reuters-Commodity Research Bureau, który obejmuje 17 surowcowych rynków terminowych, wzrósł do 226,34 pkt., a więc do poziomu najwyższego od lutego ub.r. Indeks ten dwuletnie minimum odnotował w październiku 2001 r., a od początku bieżącego roku zyskał już 20% i jest na najlepszej drodze do osiągnięcia wzrostu największego od 1983 r. Inny wskaźnik, Goldman Sachs Commodity (GSCI), który koncentruje się na cenach energii i metali, zyskał w tym roku już 32%.

Wojenna premia w cenie ropy

Oczywiście najbardziej zaważyły na tym wyniku ceny ropy naftowej, które w tym roku wzrosły już o ok. 50% i oscylują teraz wokół poziomu 28-29 USD za baryłkę. Sytuacja na rynku tego surowca jest najczęściej i najobszerniej analizowana ze względu na strategiczne znaczenie i wpływ na ogólną koniunkturę gospodarczą. Z drugiej strony, stan tej koniunktury rzutuje na ceny ropy.

W tym roku gospodarka, zwłaszcza krajów zużywających najwięcej tego surowca, rozwija się w dość wolnym tempie, co zmniejszyło wzrost zapotrzebowania. Ale wpływ słabszego popytu na cenę zrównoważyły decyzje OPEC o ograniczeniu podaży. Organizacja Państw Eksporterów Ropy Naftowej od początku roku utrzymuje wydobycie na poziomie 21,7 mln baryłek dziennie, a więc najniższym od 11 lat.

Między innymi dlatego od ponad miesiąca maleją zapasy ropy w Stanach Zjednoczonych. Są już najniższe od półtora roku. A północna półkula zbliża się właśnie do sezonu zimowego, w którym rośnie zużycie ropy w związku z większym zapotrzebowaniem na olej opałowy. Międzynarodowa Agencja Energii przewiduje, że w IV kwartale światowy popyt osiągnie 78,1 mln baryłek dziennie, a więc będzie większy o 1,4% niż przed rokiem.

Reklama
Reklama

Już te relacje między podażą i popytem byłyby wystarczającą przesłanką wzrostu cen, ale w przypadku ropy na jej cenę wpływa też sytuacja polityczna. Utrzymujące się od początku roku napięcie w konflikcie palestyńsko-izraelskim, a od kilkunastu tygodni realna groźba wojny USA z Irakiem, zwiększają obawy uczestników rynku o możliwość zakłócenia dostaw z Bliskiego Wschodu, skąd pochodzi jedna trzecia ropy. Analitycy ową premię wojenną w cenie baryłki ropy szacują na jednego do ośmiu dolarów.

Politycznie wrażliwe złoto

Innym surowcem, którego cena jest równie wrażliwa na zawirowania polityczne, a jednocześnie traktowanym jako instrument finansowy, jest złoto. Zdrożało ono w tym roku już o 17%, do ponad 320 USD za uncję, a na początku czerwca kosztowało nawet 330 USD. Złoto uważane jest za tzw. bezpieczną lokatę, a więc gdy świat spodziewa się wojny, choćby tylko w Zatoce Perskiej, to część ostrożniejszych inwestorów kupuje właśnie ten szlachetny metal.

Zwyżce cen kruszcu sprzyja też trwająca już 2,5 roku dekoniunktura na światowych giełdach akcji. Ich posiadacze, chcąc uniknąć jeszcze większych strat, przenoszą pieniądze w inne inwestycje, a i w tym przypadku złoto uchodzi za bezpieczną lokatę. Dość powszechnie inwestycjami w ten metal zabezpieczają inne operacje fundusze hedgingowe. Cena złota byłaby pewnie jeszcze wyższa, gdyby nie wciąż mały fizyczny popyt na ten metal. Wyroby biżuteryjne szczególnym powodzeniem cieszyły się zawsze w Azji Południowo-Wschodniej, a kraje tego regionu nadal nie mogą otrząsnąć się ze skutków kryzysu finansowego sprzed pięciu lat. Koniunkturę w Indiach dodatkowo osłabiła zaś w tym roku pogoda niesprzyjająca wydobyciu.

Pszenica najdroższa

od pięciu lat

Reklama
Reklama

W porze monsunowej spadło najmniej deszczu od 15 lat, w wyniku czego zbiory zbóż, do których zalicza się w Indiach ryż, kasze gruboziarniste i rośliny strączkowe, będą zapewne mniejsze o 18,5%. Produkcja rolna ma kluczowe znaczenie dla realizacji rządowych planów osiągania co roku 8-proc. tempa wzrostu gospodarczego, co jest warunkiem zlikwidowania nędzy do końca obecnej dekady. Gorsze zbiory zmusiły rząd do obniżenia tegorocznej prognozy wzrostu PKB do 5,5%, gdyż produkcja rolna stanowi tam jedną czwartą gospodarki. Rolnictwo zatrudnia 235 milionów ludzi, a prawie 70% miliardowej ludności Indii mieszka na wsi i pośrednio lub bezpośrednio standard ich życia zależy od wyników tej gałęzi gospodarki. Zbiory na pewno będą gorsze, ale nie na tyle, by Indie musiały importować zboże. Zapasy sięgają bowiem 60 mln ton, a więc ponaddwukrotnie przekraczają 24 mln ton, uznawane przez rząd za niezbędne minimum na wypadek katastrofy żywiołowej.

Import byłby w tym roku dużym obciążeniem dla indyjskiej gospodarki, bo na świecie, a zwłaszcza u największych eksporterów, ceny zbóż wzrosły i to znacznie. Trzymiesięczna susza na środkowym zachodzie Stanów Zjednoczonych zmniejszyła prognozy zbiorów w tym kraju, co spowodowało wzrost cen kukurydzy o 28%, a soi o 29%. Kontrakty na pszenicę zdrożały od początku roku już o 46%, gdyż wiosenna i letnia susza zmniejszyła jej zbiory w USA o 14%. Również Kanada i Australia, najwięksi po USA eksporterzy pszenicy, prognozują w tym roku mniejsze zbiory i też z powodu suszy. Toteż w połowie września na giełdzie w Chicago kontrakty terminowe na pszenicę były najdroższe od pięciu lat.

Ceny rosną tak bardzo między innymi dlatego, że zagraniczni odbiorcy zwiększają zakupy, chcąc zapełnić magazyny, zanim zboża zdrożeją jeszcze bardziej. Mniejsze tegoroczne zbiory na rynku będą odczuwalne dopiero w przyszłym roku, co zapewne spowoduje jeszcze większą zwyżkę cen zbóż.

Przez suszę

mniej wełny i bawełny

Najgorsza od 20 lat susza w Australii, poza zmniejszeniem zbiorów pszenicy, spowodowała spadek produkcji wełny i dość znaczny wzrost jej ceny. Farmerzy bowiem masowo sprzedają owce, nie mając czym ich wykarmić. Australia jest największym na świecie producentem i eksporterem wełny, a jej tegoroczna produkcja tego surowca może spaść o 11% do poziomu najniższego od pół wieku. To spowodowało zaś wzrost ceny. Za kilogram wełny z dostawą w październiku w minioną środę na giełdzie kontraktów terminowych w Sydney płacono 12,31 australijskiego dolara, czyli najwięcej od 14 lat. Kupujący spieszyli się bowiem, by zapewnić sobie takie dostawy, do jakich zobowiązali się wobec zagranicznych odbiorców. Oczekiwane ożywienie gospodarcze w Stanach Zjednoczonych będzie oznaczało też zwiększenie sprzedaży odzieży, a to może skutkować wyższymi cenami wełny w przyszłym roku.

Reklama
Reklama

Zdrożała w tym roku również bawełna i to o ponad 30%. I w tym przypadku zawiniła zła pogoda, powodując spadek produkcji. Tylko w Indiach, które są trzecim na świecie producentem tego surowca, produkcja zmniejszy się z 11,7 mln beli po 170 kg każda w ub.r., do 8,87 mln beli w tym roku, a więc o 24,2%.

Aż o 45% mogą być mniejsze przyszłoroczne zbiory bawełny u trzeciego na świecie jej eksportera - w Australii, gdyż w wyniku suszy znacznie zmniejszy się obszar uprawy.

Kończąc tę analizę zmian cen surowców pochodzenia roślinnego wypada jeszcze zwrócić uwagę na najwyższe od pięciu lat notowania kontraktów terminowych na kauczuk naturalny. Na największej na świecie giełdzie tego instrumentu - Tokyo Commodity Exchange - 9 września odnotowano właśnie pięcioletnie maksimum na poziomie 120,6 jena za kilogram.

A gwałtowny wzrost cen kakao można skwitować starym porzekadłem "jak nie urok, to przemarsz wojsk". Nieudany zamach stanu na Wybrzeżu Kości Słoniowej, sprzeczne meldunki o starciach między wojskami rządowymi i buntownikami i wreszcie lądowanie żołnierzy francuskich i amerykańskich dla obrony cudzoziemców, niezwykle zaniepokoiły uczestników rynku tego surowca. Obawiano się przerwania dostaw ziarna kakaowego z kraju, który jest jego największym producentem na świecie. W rezultacie w Nowym Jorku kontrakty na kakao z dostawą w grudniu zdrożały do 2120 USD za tonę, co jest najwyższą ceną od 15 lat. Na brytyjskiej Liffe kontrakty o tym samym terminie kosztowały nawet (w przeliczeniu) 2301 USD.

Miedź czeka na ożywienie

Reklama
Reklama

Ceny metali używanych w produkcji i budownictwie, takich jak miedź i aluminium, a więc wrażliwych na ogólną koniunkturę gospodarczą, zachowują się w tym roku tak, jak wygląda owa koniunktura. Cena miedzi na londyńskiej giełdzie metali waha się w przedziale 1440-1540 USD za tonę, a więc o 6,7%, ale przez większość sesji oscylowała wokół poziomu 1500 USD. Miedź zdrożała o kilka procent, gdy na wiosnę pojawiły się wiadomości o szybkim wzroście amerykańskiej gospodarki (w I kwartale PKB zwiększył się o 5%) i zapowiedzi ożywienia w Europie. Później cena tego metalu o kilka procent spadła, gdy z USA informowano o spowolnieniu, a strefa euro, a zwłaszcza Niemcy stanęły w obliczu stagnacji.

Codzienne notowania miedzi reagują też na to, co dzieje się na giełdach akcji. Miedź tanieje, gdy ich kursy gwałtownie lub przez kilka dni spadają, bo zwiastuje to pogorszenie również ogólnej koniunktury, a więc spadek popytu. Drożeje, gdy jakaś duża spółka podnosi prognozę wyników lub gdy jakiś wskaźnik makroekonomiczny spadł mniej niż prognozowali analitycy, co w tych trudnych czasach uchodzi już za dobrą wiadomość i napawa optymizmem giełdowych inwestorów.

Specjaliści od analizy technicznej uważają, że przynajmniej w najbliższym czasie cena miedzi będzie utrzymywała się między silnym wsparciem na poziomie 1465 USD, a oporem na 1500. Tak będzie dopóki nie pojawią się oznaki wyraźnego ożywienia gospodarki, zwłaszcza w krajach najbardziej uprzemysłowionych, a więc dopóki nie wzrośnie popyt na miedź.

Podobnie jest z aluminium. Jego cena waha się w tym roku w przedziale 1300-1450 USD za tonę, a więc jej różnica nie przekracza 7,6%. Z technicznego punktu widzenia obecnie najbliższe wsparcie znajduje się na poziomie 1290 USD, a opór na 1330 USD za tonę. I w tym przypadku o zdecydowanych zmianach cen decydują wyraźne zmiany popytu ze strony rozwijającego się lub słabnącego przemysłu i budownictwa.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama