Większość spółek giełdowych opublikowała już zapewnienia, że nie stosuje kreatywnej księgowości. I co z tego wynika? Nic. Ciekaw jestem, ile z nich zaskoczy wkrótce analityków i inwestorów, tworząc gigantyczne rezerwy na należności albo przeszacowując w dół wartość inwestycji, o których nikt spoza firmy nie ma nawet bladego pojęcia.
Jestem młody, piękny i bogaty. Proszę się nie sugerować zdjęciem zamieszczonym obok. Nie jest udane. Postarza mnie i w żadnym razie nie oddaje mojej urody. Co zaś do bogactwa - uwierzcie mi na słowo. Nie dajcie się zwieść pozorom.
Jesteśmy uczciwe, solidne, a nasze wyniki są absolutnie nie upiększone. One po prostu są takie ładne, bez liftingu i makijażu - zapewniają giełdowe spółki, składając deklaracje o niestosowaniu kreatywnej księgowości. Co innego sugerują niektóre pozycje w sprawozdaniach finansowych? Widocznie chodzi o niezbyt udane sprawozdania, nie oddające urody firm.
Ten festiwal oświadczeń sprowokowała Komisja Papierów Wartościowych i Giełd, chcąc uspokoić opinię publiczną, że afery w amerykańskim stylu nam nie grożą. KPWiG zapytała spółki, czy ich dane finansowe są rzetelne i zaprezentowane zgodnie z prawem. To tak, jakby zapytać pannę na wydaniu, czy jest młoda, piękna i bogata.
Pozwolę sobie zauważyć, że skierowane do spółek pytanie było cokolwiek mało konkretne. A gdyby tak, na przykład, zapytać niektóre spółki, po upływie I półrocza, czy i w jakim stopniu wzrost sprzedaży był efektem tzw. faktur z prawem zwrotu? Może uniknęlibyśmy takich niespodzianek, jakie funduje nam PPWK, gdzie przychody są w rzeczywistości o kilkadziesiąt procent niższe od deklarowanych wcześniej. PPWK nie złożyła jeszcze "oświadczenia lustracyjnego". Ale gdyby poprzedni zarząd wątpił w urodę jej wyników, to przecież ostrzegłby w raporcie kwartalnym, że sprzedaż może "wrócić" do spółki. A nowy zarząd może co najwyżej oświadczyć, że dawniej było z urodą nietęgo, ale po kilku drastycznych, chirurgicznych zabiegach, będzie już cacy. I co zrobi Komisja z taką deklaracją?