Reklama

Obligacje na termin

Inwestorzy indywidualni mają ograniczone możliwości zarabiania na krótkoterminowych ruchach cen obligacji. Na GPW znaczną część zysków pochłaniają prowizje maklerskie. Dużo większe możliwości daje rynek międzybankowy, ale żeby na nim zagrać, trzeba dysponować kwotą co najmniej kilkuset tysięcy złotych. Sposobem na rozwiązanie tego problemu mogą być transakcje terminowe.

Publikacja: 10.10.2002 08:31

Biura maklerskie oferują inwestorom możliwość zakupu papierów dłużnych poza rynkiem regulowanym. Jednak ze względu na stałą opłatę, jaką muszą one ponosić od takich transakcji (65 zł bez względu na wartość zlecenia), proponują je klientom, którzy chcą jednorazowo ulokować przynajmniej kilkaset tysięcy złotych. Inwestorom nie dysponującym takimi środkami pozostaje zakup papierów na GPW. Tam jednak możliwości aktywnego grania obligacjami są bardzo ograniczone. Prowizje są wysokie w stosunku do osiąganych zysków, a duże różnice między cenami kupna i sprzedaży powodują, że trudno w ciągu kilku dni sprzedać papier drożej, niż się nabyło.

Zakupy na kredyt

Sposobem na pozyskanie środków niezbędnych do tego, aby wejść na rynek międzybankowy, mogą być linie kredytowe. Może się jednak okazać, że nawet po zaciągnięciu kredytu nasze zasoby gotówki mogą nie być wystarczające. Takie pożyczki są udzielane tylko do pewnej wysokości, stanowiącej wielokrotność środków własnych inwestora. Przykładowo, w ING Securities jest to 250%, a w DM BOŚ - maksymalnie 300%. Kluczowe dla opłacalności transakcji jest też oprocentowanie kredytów.

- W przypadku zakupu obligacji nie opłaca się korzystać z linii kredytowych. Bardzo rzadko zdarza się, aby wzrosty kursów były większe od odsetek, jakie trzeba zapłacić - uważa Adam Atmański, dyrektor ds. produktów w ING Securities. Pożyczki na zakup papierów wartościowych dostępne w tym biurze, a udzielane przez ING Bank Śląski, są obecnie oprocentowane 14,9% w skali roku. W skali miesiąca daje to 1,2%. Dla porównania, ceny obligacji pięcioletnich wzrosły w ciągu ostatnich 30 dni o 1,1%. Trzeba też pamiętać o prowizjach maklerskich, które dla zleceń o wartości kilkaset tysięcy złotych wynoszą w ING Securities 0,2%.

Depozyt zamiast całej kwoty

Reklama
Reklama

Rozwiązaniem dla osób, które nie dysponują takimi pieniędzmi, mogą być transakcje terminowe. Takie produkty nie są jeszcze w Polsce popularne. Oferuje je np. AmerBank. Minimalna kwota transakcji to 1 mln zł, ale inwestor wpłaca tylko depozyt zabezpieczający, który wynosi od 1% do 7% wartości nominalnej obligacji (im dłuższy termin zapadalności papieru, tym większy depozyt), czyli 10 tys., do 70 tys. zł. Aby kupić obligacje dla klienta, bank musi zaciągnąć pożyczkę. Ponieważ robi to na rynku międzybankowym, jej koszt jest niższy niż w przypadku kredytów oferowanych klientom detalicznym w biurach maklerskich. Obecnie pożyczki miesięczne na rynku międzybankowym są oprocentowane ok. 7,5% w skali rocznej (0,6% miesięcznie). Nawet jeśli uwzględnić koszt utraconych odsetek, związany z tym, że depozyt zabezpieczający nie jest oprocentowany, taki kredyt jest tańszy od pożyczki na zakup papierów wartościowych dostępnej w biurze maklerskim. Z tytułu zawartej transakcji bank pobiera prowizję. Wynosi ona od 0,05% do 0,15%. Łączny koszt operacji może więc być nawet o połowę niższy od zakupu obligacji na kredyt u brokera.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama