Biura maklerskie oferują inwestorom możliwość zakupu papierów dłużnych poza rynkiem regulowanym. Jednak ze względu na stałą opłatę, jaką muszą one ponosić od takich transakcji (65 zł bez względu na wartość zlecenia), proponują je klientom, którzy chcą jednorazowo ulokować przynajmniej kilkaset tysięcy złotych. Inwestorom nie dysponującym takimi środkami pozostaje zakup papierów na GPW. Tam jednak możliwości aktywnego grania obligacjami są bardzo ograniczone. Prowizje są wysokie w stosunku do osiąganych zysków, a duże różnice między cenami kupna i sprzedaży powodują, że trudno w ciągu kilku dni sprzedać papier drożej, niż się nabyło.
Zakupy na kredyt
Sposobem na pozyskanie środków niezbędnych do tego, aby wejść na rynek międzybankowy, mogą być linie kredytowe. Może się jednak okazać, że nawet po zaciągnięciu kredytu nasze zasoby gotówki mogą nie być wystarczające. Takie pożyczki są udzielane tylko do pewnej wysokości, stanowiącej wielokrotność środków własnych inwestora. Przykładowo, w ING Securities jest to 250%, a w DM BOŚ - maksymalnie 300%. Kluczowe dla opłacalności transakcji jest też oprocentowanie kredytów.
- W przypadku zakupu obligacji nie opłaca się korzystać z linii kredytowych. Bardzo rzadko zdarza się, aby wzrosty kursów były większe od odsetek, jakie trzeba zapłacić - uważa Adam Atmański, dyrektor ds. produktów w ING Securities. Pożyczki na zakup papierów wartościowych dostępne w tym biurze, a udzielane przez ING Bank Śląski, są obecnie oprocentowane 14,9% w skali roku. W skali miesiąca daje to 1,2%. Dla porównania, ceny obligacji pięcioletnich wzrosły w ciągu ostatnich 30 dni o 1,1%. Trzeba też pamiętać o prowizjach maklerskich, które dla zleceń o wartości kilkaset tysięcy złotych wynoszą w ING Securities 0,2%.
Depozyt zamiast całej kwoty