Reklama

Elektrownie i dystrybutorzy prywatyzowane oddzielnie

Program restrukturyzacji i prywatyzacji sektora energetyki zakłada, że elektrownie i zakłady dystrybucyjne nie będą łączone, przynajmniej odgórnie. Po prywatyzacji wszystkie fuzje i przejęcia staną się możliwe.

Publikacja: 10.10.2002 08:27

- Kluczowe rozstrzygnięcia dla rozwoju polskiej energetyki zostały przyjęte - zapewnił wczoraj Wiesław Kaczmarek, minister skarbu państwa. Zaledwie dzień wcześniej minister gospodarki Jacek Piechota twierdził, że rozmowy wciąż trwają i zakończą się nie wcześniej niż pod koniec października.

Rozdźwięk między resortami skarbu i gospodarki jest coraz bardziej wyraźny. Doszło do tego, że ministrowie spierają się nie tylko co do ostatecznych rozstrzygnięć w programie restrukturyzacji branży energetycznej, ale również co do tego, czy rozwiązania zostały wypracowane, czy nie. - Rozstrzygnięcia są przyjęte, ale jesteśmy przed przedstawieniem programu Radzie Ministrów, więc niezręcznie jest mi o nich mówić - powiedział wczoraj Wiesław Kaczmarek podczas dorocznej konferencji Power Bridge, zorganizowanej dla branży energetycznej.

Powstanie BOT

Przyjęte - zdaniem ministra skarbu - rozwiązania zakładają zakończenie prywatyzacji w sektorze wytwórczym. I tak na pierwszy ogień pójdą elektrownie Kozienice, Stalowa Wola i Ostrołęka, dla których mają zostać wyłonieni indywidualni inwestorzy. Na 2003 r. zaplanowano wstępnie ofertę publiczną Południowego Koncernu Energetycznego, który obecnie grupuje siedem elektrowni z południowej Polski i ma 18-proc. udział w krajowej produkcji prądu. W przyszłym roku dołączy do niego Zespół Elektrowni Dolna Odra oraz lokalne elektrociepłownie. Minister odżegnywał się od pomysłów lansowanych przez prezesa PKE, aby włączyć do koncernu także spółki dystrybucyjne. - Nie zrobimy tego decyzją administracyjną - zapowiedział. Oznacza to mniej więcej tyle, że PKE będzie mógł wziąć udział w prywatyzacji spółek dystrybucyjnych, zamiast je po prostu dostać.

Wiesław Kaczmarek zapewnił również, że powstanie grupa BOT z połączonych elektrowni Bełchatów, Opole i Turów. Przeciwny tej konsolidacji jest Bełchatów, który planował szacowaną na 850 mln euro budowę nowej elektrowni opalanej węglem brunatnym - Bełchatów II. - Powstanie grupy BOT oznacza odsunięcie w czasie niektórych inwestycji - ocenił minister. Wszystko dlatego, że mimo iż wszystkie trzy elektrownie wchodzące w skład przyszłej grupy opalane są najtańszym paliwem, czyli węglem brunatnym, tylko Bełchatów sprzedaje energię po niskich cenach. Pozostali (z wyróżnieniem Turowa) wliczają w ceny sprzedawanego prądu koszty zaciągniętych na modernizację kredytów. Proponowana konsolidacja miałaby uśrednić ceny energii tych trzech zakładów, ale kosztem zaniechanych inwestycji w Bełchatowie. - Wprawdzie z przeprowadzanych analiz wynika, że BOT wpadłby w tarapaty finansowe w okolicach 2007-2008 roku, ale symulacje przeprowadzano w oparciu o nieskorygowane plany inwestycyjne wszystkich trzech zarządów, które łącznie na inwestycje chciałyby przeznaczyć 22 mld złotych. Po ograniczeniu tych planów i w związku z planowaną prywatyzacją BOT, ta konsolidacja ma sens ekonomiczny - dowodził W. Kaczmarek. Ponadto grupa BOT miałaby zostać powiększona o dwie kopalnie węgla brunatnego.

Reklama
Reklama

Minister powiedział, że w programie brak rozwiązań dla Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów--Konin, którego 38% akcji ma Elektrim. - PAK ma problemy z uzyskaniem kredytów, ale myślę, że możemy jeszcze poczekać na rozwój sytuacji - ocenił minister.

Dystrybucja do prywatyzacji

Konsolidacja pozioma to także rządowe rozwiązanie dla sektora dystrybucji. W pierwszej kolejności powstanie grupa P-5, jednocząca dystrybutorów z Wielkopolski i Szczecina (z centralą w Poznaniu). - Traktujemy to rozwiązanie eksperymentalnie. P-5 ma przetrzeć szlaki dla podobnych rozstrzygnięć w innych regionach kraju - zapowiedział W. Kaczmarek. I tak na ścianie wschodniej powstanie L-6, grupująca spółki dystrybucyjne od Białegostoku po Rzeszów (z centralą w Lublinie), na Śląsku powstanie grupa W-5, a w Małopolsce (z zasięgiem aż do Łodzi) powstanie K-7 (z centralą w Krakowie). Każda z tych grup powinna mieć około 20-proc. udział w rynku. . Brakujące 20% tworzy prywatyzowana grupa G-8 (Polska Północna) i warszawski Stoen. - Zamierzam dokończyć te prywatyzacje - zapowiedział minister

Podpisania umowy sprzedaży Stoenu na rzecz RWE Plus można spodziewać się jeszcze w tym tygodniu. Prywatyzacja G-8 przeciągnie się aż do przyszłego roku, ponieważ inwestor, który negocjował kupno tej grupy, w ostatniej chwili zbił cenę zakupu o ok. 1/3. - Odłożenie sprzedaży G-8 to wynik pewnej gry, którą podjął inwestor. A jeżeli ktoś chce zagrać w pokera z ministrem skarbu, to ja jestem gotów w każdej chwili sprawdzić karty. W przypadku G-8 okazało się, że w wielu miejscach inwestor blefował - skomentował sytuację Wiesław Kaczmarek.

Na G-8 i Stoenie plany przyszłorocznej prywatyzacji sektora dystrybucji energii się kończą. Docelowo przewidziano prywatyzację wszystkich grup, ale trzeba z tym zaczekać do momentu ich powstania. - Powinno to nastąpić najpóźniej w 2004 r. - zapowiedział szef resortu skarbu. Jego zdaniem, plany prywatyzacyjne mogą się jednak rozbić o wysokie oczekiwania pracowników co do pakietów socjalnych. - Nie waham się ich nazwać nieprzyzwoitymi - krytykował związkowców minister. Nawiązał do trwających właśnie negocjacji z pracownikami Stoenu. - W przypadku gdy średnio na każdego zatrudnionego przypada ok. 100 tys. zł za akcje pracownicze (co daje 170 mln zł za pakiet 15%, a zatem wycenę na poziomie 1,133 mld za całość - red., żądania premii prywatyzacyjnej na poziomie kilkunastu czy kilkudziesięciu tysięcy złotych i minimum sześciu lat ochrony zatrudnienia przekraczają granice zdrowego rozsądku - skomentował W. Kaczmarek.

Wszystko może się zmienić

Reklama
Reklama

Mimo przedstawienia strategii konsolidacji sektora, która nareszcie przybiera dość konkretne kształty, Ministerstwo Skarbu Państwa nie wyklucza wprowadzenia do niej zmian. - Konsolidacja pozioma nie wyklucza, że po niej nastąpi pionowa - powiedziała dziennikarzom Elżbieta Niebisz, dyrektor departamentu nadzoru właścicielskiego w MSP. Dodała, że jeśli z dodatkowych analiz jednoznacznie będzie wynikać, że powołanie grupy BOT nie ma uzasadnienia ekonomicznego, to do niej nie dojdzie lub wypadnie z niej Elektrownia Turów (w jej miejsce mogłaby wejść Elektrownia Bełchatów II i powstałaby grupa BOB). W innym scenariuszu możliwe jest również dołączenie do BOT spółek dystrybucyjnych, aby wzmocnić grupę finansowo. E. Niebisz powiedziała ponadto, że nawet powstanie P-5 nie jest ostatecznie przesądzone, bo w wypadku fiaska prywatyzacji grupy G-8 niektóre zakłady mogłyby wejść w skład P-X. A zatem wszystko jest jeszcze możliwe.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama