Niemieckie banki powinny przeciwdziałać przecenie własnych akcji na giełdzie frankfurckiej, dokonując transakcji odkupu walorów (buy-back) - zapowiedział główny ekonomista EBC Otmar Issing. Jego zdaniem, nie należy jeszcze mówić o kryzysie w niemieckim sektorze bankowym, ale sytuacja jest już poważna.
Główny indeks frankfurckiej giełdy DAX od początku br. stracił na wartości już ponad 50%. W dużym stopniu było to spowodowane przeceną walorów banków, wśród których szczególnie wyróżnił się Commerzbank, notujący przecenę akcji aż o 70%. W tych okolicznościach - zdaniem Otmara Issinga - instytucje te powinny wykorzystać możliwości, jakie niesie za sobą buy-back, by poprawić swoją wycenę rynkową.
Takie kroki podjęły już niektóre podmioty. Na przykład Deutsche Bank, największy bank w Niemczech, już ogłosił plany wykupienia 10% własnych akcji, co jest częścią projektu nowego dyrektora generalnego Josefa Ackermanna, mającego na celu poprawę notowań spółki na giełdzie. We wtorek z kolei największy bank szwajcarski - UBS - zapowiedział odkupienie własnych walorów za łączną sumę 3 mld franków (2 mld USD).
- Obecne przeceny walorów na giełdzie frankfurckiej uważam za zbyt silne i sądzę, że nie są uzasadnione. Inwestorzy po prostu zbyt nerwowo zareagowali na ostatnie złe informacje - uważa O. Issing, który zasiada w 18-osobowej komisji EBC, podejmującej decyzje dotyczące polityki pieniężnej w strefie euro. Wcześniej przez prawie 8 lat był głównym ekonomistą Bundesbanku. Propozycję Otmara Issinga popiera, cytowany przez Bloomberga, Trudbert Merkel z funduszu Deutsche Kapital-anlagegesellschaft. - Rzeczywiście buy-back wydaje się teraz dla banków, a także innych niemieckich spółek, bardzo dobrym sposobem, by pokazać inwestorom, że wierzą w siebie i uważają, iż ich notowania są zbyt niskie - stwierdził.
Otmar Issing poszedł też w ślady prezesa EBC Wima Duisenberga i stwierdził, że nie należy spodziewać się podczas dzisiejszego posiedzenia zmiany podstawowych stóp procentowych w strefie euro, które znajdują się obecnie na poziomie 3,25%. Jego zdaniem, sytuacja w gospodarce nie zmieniła się na tyle, by potrzebna była zmiana kształtu polityki pieniężnej. Dodał też, że EBC nie odczuwa żadnej presji zewnętrznej, np. ze strony MFW, aby zmienił oprocentowanie.