Od blisko dwóch tygodni WIG20 pozostaje w wąskim paśmie konsolidacji pomiędzy 1032-65 pkt. W jej ramach indeks dotarł wczoraj do górnej jej granicy, nie bacząc na wciąż bardzo słabą koniunkturę na światowych giełdach. Trzeba przyznać, że zachowanie naszego parkietu jest zadziwiające. Taka determinacja kupujących może dziwić tym bardziej, że nie doszło jeszcze do prawdziwego testu wsparcia przy 1040 pkt. Gdyby na tej wysokości pojawiły się spore obroty można by z większym optymizmem patrzeć w przyszłość. A tak nieodparcie nasuwa się porównanie z tym, co stało się w połowie maja. Wtedy również WIG20 długo pozostawał w trendzie bocznym i kilka razy próbował przebić wsparcie. Jednak długo na wysokości wsparcia nie pojawiały się obroty, co w efekcie zaowocowało dynamicznym ruchem w górę. Trudno teraz przesądzać, iż może być podobnie, ale warto zauważyć, iż czwartkowe notowania wcale nie miały jednomyślnego przebiegu. Po wysokim otwarciu szybko ujawniła się podaż, zabierając prawie cały wzrost. Tak na dobrą sprawę byki odzyskały teren dopiero w ostatnich 30 minutach sesji. Niepokojące jest również to, że znaczące zwyżki (3-4%) odnotowały tylko te spółki (TP SA, BPH PBK i Optimus) na których wolumen obrotu był wyraźnie mniejszy, niż dzień wcześniej. Reszta niewiele zmieniła swoje ceny. Mocna podaż obecna była głównie na Pekao. Przy wolumenie największym od blisko 2 miesięcy kurs zyskał jedynie 1,17%.

Do ostrożności przy prognozowaniu poprawy koniunktury skłania przebieg MACD. Tygodniowa wersja tego wskaźnika wciąż pozostaje pod średnią (na większości światowych giełd doszło do odbicia od niej i pogłębienia spadków), a dzienna znajduje się w obszarze wartości ujemnych. RSI nie zdołał wybić się z trendu bocznego. Wynika z tego, iż jednodniowa zwyżka robi raczej dobre wrażenie, niż zmienia układ sił na rynku. O tym będzie można mówić z chwilą pokonania oporu w strefie 1090-1110 pkt., do którego jeszcze sporo brakuje. Pamiętajmy, iż w trendzie bocznym nastroje często i nieoczekiwanie się zmieniają i niełatwo o trwały ruch w jedną ze stron.