Wydarzenia na scenie politycznej znów miały wczoraj największy wpływ na przebieg notowań na rynkach ropy. W Londynie baryłka tego surowca gatunku Brent staniała o 1,4% i w końcu sesji kosztowała 27,75 USD. Bezpośrednią tego przyczyną była informacja, że Irak zdecydował się na wpuszczenie inspektorów, którzy skontrolują jego arsenały.

Oddala to perspektywę wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie i jednocześnie ogranicza niebezpieczeństwo dostaw ropy z tego regionu. O tym, jak istotny wpływ na rynek ropy mają wydarzenia w rejonie Zatoki Perskiej, najlepiej świadczy wczorajsza wypowiedź sekretarza generalnego OPEC, Alvaro Silvy, który powiedział, że napięcia w tym regionie mogą spowodować wzrost ceny baryłki tego surowca na świecie o 5 USD.

Łagodniejsze stanowisko Iraku przyczyniło się też wczoraj do przeceny złota, które w końcu wczorajszych notowań w Londynie kosztowało 318,65 USD za uncję wobec 320 USD dzień wcześniej. Zdrożała natomiast miedź o 12 USD, do 1472 USD za tonę.