Polscy inwestorzy bez ograniczeń mogą lokować swój kapitał w akcje spółek państw, należących do organizacji OECD. Organizacja ta skupia 31 najbogatszych państw świata. Są to m.in. Stany Zjednoczone, Kanada, Japonia, Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Hiszpania, Korea Płd. Tylko w tych państwach inwestorzy mają do wyboru kilkadziesiąt tysięcy akcji, a na rynkach regulowanych prawie 18 tysięcy (obrót giełdowy na rynku podstawowym i równoległym). To imponujące liczby.
Od wielu lat największymi rynkami akcji pod względem kapitalizacji są: Stany Zjednoczone (prawie 10 bln USD, co odpowiada 45% kapitalizacji wszystkich rynków akcji na świecie), Euroland (niespełna 30%) i Japonia (ponad 10%). Podobnie wygląda rozkład sił pod względem liczby spółek, których akcje są notowane na giełdach. Numer jeden to Stany Zjednoczone (prawie 7 tys. firm, co stanowi prawie 1/3 emitentów akcji na świecie). Następnie plasuje się Euroland (1/4) i Japonia (1/10). Rynki rozwijające się tzw. emerging markets, których giełdy są zrzeszone w światowej organizacji giełd FIBV, to niespełna 10% kapitalizacji ogólnoświatowej.
Niuanse w uprawnieniach
Akcje spółek zagranicznych stanowią ułamkową część przedsiębiorstwa (precyzyjniej - jego kapitału akcyjnego) i dają prawa podobne do polskich akcji. Są jednak niuanse, które wynikają z różnych regulacji prawnych, które niejednokrotnie nieco inaczej wyznaczają uprawnienia niż w systemie prawa polskiego.
Do każdej akcji są przywiązane prawa o charakterze majątkowym oraz korporacyjnym. Wśród majątkowych można wyróżnić: prawo do dywidendy (otrzymania wypłaty z zysku spółki) oraz prawo do uczestnictwa w podziale majątku likwidowanej spółki bankrutująca firma spienięża majątek i spłaca swoich wierzycieli, resztę pieniędzy przeznacza dla akcjonariuszy). Wśród korporacyjnych na pierwszy plan wysuwa się prawo głosu. Inwestor, posiadając akcje, może uczestniczyć w decydowaniu o losach spółki na walnym zgromadzeniu.