Reklama

Z planety Warszawa w kosmos

Od kilkunastu dni polscy inwestorzy mogą bez pośrednictwa rodzimych brokerów inwestować w instrumenty finansowe rynków zagranicznych. W kręgu ich zainteresowań znajdą się z pewnością akcje. Liczba walorów notowanych na giełdach światowych może przyprawić o zawrót głowy. Decydując się na inwestycję za granicą, warto pamiętać o ryzyku kursowym, które może całkowicie zniwelować zyski.

Publikacja: 12.10.2002 09:15

Polscy inwestorzy bez ograniczeń mogą lokować swój kapitał w akcje spółek państw, należących do organizacji OECD. Organizacja ta skupia 31 najbogatszych państw świata. Są to m.in. Stany Zjednoczone, Kanada, Japonia, Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Hiszpania, Korea Płd. Tylko w tych państwach inwestorzy mają do wyboru kilkadziesiąt tysięcy akcji, a na rynkach regulowanych prawie 18 tysięcy (obrót giełdowy na rynku podstawowym i równoległym). To imponujące liczby.

Od wielu lat największymi rynkami akcji pod względem kapitalizacji są: Stany Zjednoczone (prawie 10 bln USD, co odpowiada 45% kapitalizacji wszystkich rynków akcji na świecie), Euroland (niespełna 30%) i Japonia (ponad 10%). Podobnie wygląda rozkład sił pod względem liczby spółek, których akcje są notowane na giełdach. Numer jeden to Stany Zjednoczone (prawie 7 tys. firm, co stanowi prawie 1/3 emitentów akcji na świecie). Następnie plasuje się Euroland (1/4) i Japonia (1/10). Rynki rozwijające się tzw. emerging markets, których giełdy są zrzeszone w światowej organizacji giełd FIBV, to niespełna 10% kapitalizacji ogólnoświatowej.

Niuanse w uprawnieniach

Akcje spółek zagranicznych stanowią ułamkową część przedsiębiorstwa (precyzyjniej - jego kapitału akcyjnego) i dają prawa podobne do polskich akcji. Są jednak niuanse, które wynikają z różnych regulacji prawnych, które niejednokrotnie nieco inaczej wyznaczają uprawnienia niż w systemie prawa polskiego.

Do każdej akcji są przywiązane prawa o charakterze majątkowym oraz korporacyjnym. Wśród majątkowych można wyróżnić: prawo do dywidendy (otrzymania wypłaty z zysku spółki) oraz prawo do uczestnictwa w podziale majątku likwidowanej spółki bankrutująca firma spienięża majątek i spłaca swoich wierzycieli, resztę pieniędzy przeznacza dla akcjonariuszy). Wśród korporacyjnych na pierwszy plan wysuwa się prawo głosu. Inwestor, posiadając akcje, może uczestniczyć w decydowaniu o losach spółki na walnym zgromadzeniu.

Reklama
Reklama

W rzeczywistości różnic w uprawnieniach akcji jest sporo i pokażemy je na przykładzie rynku amerykańskiego, niekwestionowanego lidera na świecie. Klasyfikacji akcji jest wiele. Najpopularniejszą jest podział na akcje zwykłe i uprzywilejowane. W Ameryce zwykłe uczestniczą w dywidendzie i dają prawo do 1 głosu na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy. To znamy z rynku polskiego. Różnice występują w przypadku akcji uprzywilejowanych. Zwyczajowo nie jest przywiązane do nich prawo głosu, dają wyższą dywidendę niż akcje zwykłe (co ciekawe, jeżeli spółka rozwija się i stać ją na wypłatę wyższych dywidend, to otrzymują ją tylko posiadacze akcji zwykłych, podczas gdy dywidenda przypadająca na akcje uprzywilejowane pozostaje na niezmienionym poziomie). Ponadto dywidendę otrzymują najpierw posiadacze akcji uprzywilejowanych, a dopiero po ich zaspokojeniu posiadacze akcji zwykłych. Często spółki umożliwiają posiadaczom papierów uprzywilejowanych ich konwersję (zamianę) na akcje zwykłe. Gigant w zakresie oprogramowania - Microsoft zezwala na tę zamianę, jeżeli kurs akcji zwykłych przekroczy 140 USD. Oprócz tego firmy mogą emitować akcje różnych klas. Słynna spółka inwestycyjna - Berkshire Hathaway posiada akcje klasy A i B (BRK A i BRK B). Różnica w ich wycenie jest ogromna (BRK A na zamknięciu sesji z 10 października 2002 r. kosztowała 68 200 USD, natomiast BRK B 2 262 USD). Tak duża rozbieżność bierze się ze zróżnicowania uprawnień, jakie dają poszczególne klasy. Papiery B dają z zasady 1/30 praw akcji klasy A (np. co do dywidendy, choć tej tradycyjnie spółka nie wypłaca). Jeszcze mniejsze uprawnienia mają posiadacze akcji klasy B w przypadku głosowania na walnym zgromadzeniu. Akcja B odpowiada 1/200 prawa głosu akcji A.Inwestowanie we wzrost

i wartość

Papiery spółek zagranicznych można klasyfikować jeszcze inaczej. Istnieje podział na akcje wzrostowe (value stocks) i nie- wzrostowe (value stocks). Analitycy często mówią o inwestowaniu we wzrost (growth stocks) bądź w wartość (value stocks).

Akcje wzrostowe to papiery spółek o krótkim okresie funkcjonowania, działających w sektorach dynamicznie rozwijających się (np. biotechnologia), gdzie nierzadko sprzedaż, rzadziej zyski, rosną w tempie dwucyfrowym, a nawet trzycyfrowym, nie płacących lub płacących niskie dywidendy. Główną korzyścią z posiadania takich papierów jest wzrost ich wartości na giełdzie.

Przeciwieństwem akcji wzrostowych są niewzrostowe (value stocks). Typową spółkę tego typu cechuje długi okres działalności, stabilne wyniki finansowe (sprzedaż i zyski są na stałym poziomie lub niekiedy rosną w niskim tempie, najczęściej kilkuprocentowym) oraz wysokie dywidendy. Ich akcje są wyceniane umiarkowanie i cechuje je niski %. Klasycznymi przedstawicielami są spółki użyteczności publicznej (utilities), które oferują 5-10-proc. stopę dywidendy.

Akcje cykliczne

Reklama
Reklama

i antycykliczne

Zyski wielu spółek są najczęściej uzależnione od koniunktury panującej w gospodarce. Ożywienie przekłada się na wzrost zysków, recesja - na ich spadek. Na rynkach akcji spotyka się firmy, których zyski niemal idealnie oddają tempo wzrostu PKB. Spółki takie nazywa się cyklicznymi i działają one w sektorach: motoryzacyjnym, papierniczym, chemicznym, stalowym. Rynki akcji są znane z dyskontowania przyszłości, co oznacza, że ceny wyprzedzają zdarzenia, do których ma dojść w gospodarce. Mechanizm ten dobrze się sprawdza. Przykładowo, obecna bessa na świecie zaczęła się wiosną 2000 roku. Wówczas mało kto sądził, że nad światem zawiśnie widmo recesji. Okazało się, że przecena akcji miała uzasadnienie. W literaturze przedmiotu przyjmuje się, że akcje dyskontują przyszłość z wyprzedzeniem (od 6 do 10 miesięcy). Przyjmując termin sześciomiesięczny widać, że amerykański Nasdaq obawia się, że najwyżej w drugim półroczu 2003 roku spółki z sektora IT poprawią zyski.

Drugą kategorią są akcje odporne na zmiany koniunktury gospodarczej (antycykliczne). Nazywa się je defensywnymi, gdyż obrazowo mówiąc, stanowią swoistą polisę bezpieczeństwa na trudne czasy dekoniunktury. Jednocześnie w okresach ożywienia gospodarczego zyski przedsiębiorstw defensywnych nie rosną tak imponująco, jak cyklicznych. Strumienie sprzedaży i zysków są raczej stabilne bez względu na cykl gospodarczy. Do grona takich firm zalicza się najczęściej firmy farmaceutyczne i spożywcze. Popyt na dobra tych firm jest zapewniony w każdym okresie życia gospodarki.

Stopy zwrotu z akcji

Akcje z zasady są instrumentem bardziej ryzykownym niż obligacje. Z tego powodu ich posiadacze powinni być lepiej wynagradzani niż posiadacze obligacji. Historyczne statystyki dowodzą, że tak w istocie jest. To jednak historia, przyszłości nie znamy. Od 2000 roku na światowych rynkach akcji panuje bessa. Indeksy spadają (tylko od początku tego roku S&P 500 stracił 1/3 wartości). Obligacje są górą.

W podręcznikach zachęca się do inwestowania długoterminowego, które ma polegać na kupnie akcji i trzymaniu ich przez co najmniej 5-10 lat (zasada buy and hold). Podejście to ma uzasadnienie w danych historycznych, jednak ostatnie 3 lata mocno wystawiły na próbę cierpliwość inwestorów, hołdujących tej filozofii. Wpływy z dywidend nie były w stanie zrekompensować spadków cen akcji. Niezłą strategią na trudne czasy wydaje się kupowanie akcji płacących regularną dywidendę (długoletnia polityka dywidendowa), której wielkość systematycznie rośnie. Stopa dywidendy z tych akcji (ostatnio wypłacona roczna dywidenda w relacji do ceny kupna akcji) powinna przewyższać stopę zwrotu z instrumentów dłużnych.

Reklama
Reklama

ETF-y

W ostatnich latach zawrotną karierę na rynkach rozwiniętych zrobiły ETF-y (Exchange Traded Funds). ETF-y to instrumenty, lokujące się pomiędzy akcjami a jednostkami uczestnictwa w funduszach zbiorowego inwestowania (otwartych funduszach powierniczych). Można je nazwać instrumentem hybrydowym, łączącym cechy akcji i jednostki uczestnictwa. Ich mechanizm działania wykazuje wiele podobieństw z akcją, dlatego omówimy ETF-y w tym artykule.

ETF to instrument, którego bazą jest koszyk akcji, tworzących pewien indeks (np. QQQ - naśladujący zachowanie indeksu Nasdaq 100), rzadziej pewien portfel, np. sektorowy (np. Financial Select Sector SPDR). Inwestor indywidualny kupuje z reguły ETF-y na rynku wtórnym (w obrocie giełdowym). Na rynku pierwotnym z reguły działają inwestorzy instytucjonalni, bo operuje się na nim blokami transakcyjnymi o wielkości 50 tys. sztuk (nie wyłącza się możliwości kupowania ETF-ów przez zamożnych inwestorów indywidualnych, choć bywają odstępstwa od tej reguły - ETF-y Merrill Lynch HOLDRs na rynku pierwotnym mogą kupować tylko inwestorzy instytucjonalni).

Inwestor może oczekiwać dwojakich korzyści. Po pierwsze, jeżeli indeks, będący podstawą emisji tego instrumentu, rośnie, to inwestor zarabia. Dodatkowo wartość ETF-u zwiększają dywidendy wypłacane przez spółki.

Zasadniczymi cechami, upodabniającymi ETF-y do akcji, są:

Reklama
Reklama

- możliwość obrotu na rynku giełdowym, także przed otwarciem i po zamknięciu notowań (jednostkami uczestnictwa nie obraca się na giełdzie, operacji dokonuje się wyłącznie na linii emitent-fundusz a inwestor),

- wielokrotne ustalanie ich ceny w ciągu dnia (fundusze otwarte ogłaszają na koniec dnia wartość aktywów netto, przypadających na jednostkę uczestnictwa - NAV),

- możliwość wielokrotnego zawierania transakcji w ciągu sesji,

- możliwość sprzedawania ich na krótko (short selling),

- kupno na kredyt oraz w pakiecie nie przekraczającym 1 sztuki,

Reklama
Reklama

- niższe koszty prowizji niż w przypadku jednostek uczestnictwa (ETF-y podlegają prowizji biura maklerskiego - według Michaela O`Neilla z IndexFunds.com koszty prowizji kupna/sprzedaży dla najpopularniejszego ETF-u - QQQ - wynoszą 0,18% wartości transakcji; koszt transakcji przeciętnego ETF-a nie przekracza 1%).

Według szacunków ekspertów, w tym segmencie dokonuje się transakcji ETF-ami o wartości około 100 mld USD. Prekursorem tego instrumentu była amerykańska giełda AMEX, która wprowadziła ETF-y o nazwie SPDRs (spiders). W 1999 roku obrót tym walorem stanowił połowę obrotu wszystkimi instrumentami tej giełdy.

ETF-y to znak firmowy, zwłaszcza giełd amerykańskich. Najbardziej popularny jest wspomniany QQQ, którego dziennie zmienia właściciela 103 mln sztuk. W gronie popularnych ETF-ów znajdują się ponadto: SPDRs (80 mln sztuk), DIAMONDS (21 mln sztuk) i iShares MSCI Japan Index (ponad 5 mln sztuk).

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama