Początkowa faza piątkowych notowań w USA przyniosła kontynuację dobrej passy z dnia poprzedniego. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, iż zwyżki były mocno na wyrost, a inwestorzy dali się trochę ponieść emocjom. Na szczęście nie skomplikowało to wiele układu sił na rynku. W segmencie technologicznym wciąż nie doszło do przełamania dwumiesięcznej linii trendu spadkowego, co byłoby wstępem do utrwalenia poprawy koniunktury. Nasdaq Composite w czwartek zamknął się dokładnie na wysokości tej prostej, więc zakończenie piątkowej sesji będzie w krótkim terminie bardzo znaczącym sygnałem. Jeśli wypadnie ono powyżej 1160 pkt., będzie można spodziewać się osiągnięcia przynajmniej 1222 pkt. W przeciwnym razie obserwować będziemy dalszą przecenę w kierunku 1060 pkt., wynikających z wysokości sierpniowo-wrześniowej głowy z ramionami.
Bardzo ciekawie wygląda sytuacja S&P 500. Przełamanie lipcowego dołka w pierwszej połowie tygodnia nie podziałało zbyt deprymująco na byki, którym w czwartek udało się powrócić ponad poziom 798 pkt. W związku z tym od następnego zamknięcia można oczekiwać potwierdzenia tego pozytywnego sygnału. Utrzymanie indeksu do końca piątkowych notowań ponad 798 pkt. będzie skutkować atakiem na linię trendu przy 825 pkt. Gdyby to się nie udało, podaż powinna kontynuować marsz w dół do wysokości nawet 650 pkt. Dla DJIA linia trendu o takim samym znaczeniu znajduje się przy 7800 pkt.
Imponującymi wzrostami kończył się tydzień na parkietach Eurolandu. Wyglądało to trochę tak, jakby inwestorzy zorientowali się, iż za bardzo zagalopowali się przy wyprzedawaniu akcji. CAC-40 znalazł się w okolicach lipcowego dołka, FT-SE 100 zdołał nawet powyżej niego powrócić. Niestety, jest zdecydowanie za wcześnie, by ogłosić przełom w postrzeganiu tych rynków. Można raczej zaryzykować twierdzenie, iż mamy do czynienia z odreagowaniem blisko dwumiesięcznych zniżek. Może się ono zakończyć na wysokości zbliżonej do piątkowych zamknięć, gdyż tutaj znajduje się 38,2-proc. zniesienie tego ruchu spadkowego.