Indeksy spadły na otwarciu z powodu obaw wywołanych wybuchami bomb na Bali, które zabiły w sobotę ponad 180 osób. Z tego powodu wzrosło napięcie na Wall Street, gdzie gracze obawiają się, że siec al-Kaida, w dużej mierze rozproszona w Afganistanie, przegrupowała się i planuje kolejne ataki.
Rynek odrobił jednak straty, bo inwestorzy maja nadzieje, że zwyżki z czwartku i piątku, które przerwały trwającą od sześciu tygodni serię spadków, okażą się początkiem trwalszej tendencji. Główne indeksy amerykańskich giełd wzrosły trzy razy z rzędu po raz pierwszy od miesiąca.
"Zapomnieliśmy o atakach terrorystycznych z weekendu i na rynek wrócił dobry nastrój z końca ubiegłego tygodnia" - powiedział Michael Palazzi z SG Cowen.
Optymizm graczy wzrósł także, kiedy znany ze sceptycyzmu analityk Bank of America, Thomas McManus podniósł udział akcji w portfelu rekomendowanym inwestorom do 70 z 65 procent, mówiąc, że zwyżka z ubiegłego tygodnia stanowi ważny sygnał, iż rynek jest na dobrej drodze by odnaleźć dno, od którego będzie mógł się odbić.
Obroty były mniejsze niż zwykle z powodu Dnia Kolumba. Wielu maklerów zrobiło sobie wolne i zamknięty był rynek papierów dłużnych. Inwestorzy wstrzymują się także z odważniejszymi decyzjami, ponieważ w tym tygodniu wyniki kwartalne poda kilka kluczowych dla gospodarki firm.