To był 1 mld zł zysku dla grupy PZU?
Tak, to był 1 mld zł. Trudno jeszcze w tej chwili mówić o wyniku końcowym, ale - jak powiedziałem - wiemy już na pewno, że będzie dużo lepszy od zakładanego.
W jaki sposób spółka chce wykorzystać wypracowane środki?
Przede wszystkim na rozwój firmy, być może także na dywidendę dla akcjonariuszy, ale w tym przypadku decydować będzie walne zgromadzenie akcjonariuszy.
Ale zarząd bierze pod uwagę możliwość zaproponowania akcjonariuszom wypłaty dywidendy?
Zarząd PZU, jak zresztą pewnie każdy zarząd, stara się zatrzymać jak największe środki w firmie, na jej rozwój. Pamiętajmy jednak, że ostateczne decyzje należą zawsze do właścicieli.
Aktywami grupy PZU miała zarządzać firma PZU Asset MaTak, ta koncepcja jest kontynuowana. Udało nam się skompletować wszystkie dokumenty związane z funkcjonowaniem asset management. Uzyskaliśmy już wszystkie niezbędne zgody Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, i w najbliższych dniach ta spółka zacznie funkcjonować.
Czy Pan już wie, kto będzie nią kierował?
W tej chwili trwa konkurs na członków zarządu. Przed jego zakończeniem trudno mówić o rezultatach.
Czy PZU Asset Management będzie też zarządzać środkami PZU, które wcześniej znajdowały się w gestii funduszu TDA?
Tak, do tej spółki trafią aktywa, którymi zarządzało TDA i nad którymi PZU odzyskało niedawno kontrolę. Asset Management będzie też zarządzać towarzystwem funduszy inwestycyjnych PZU.
W przeszłości pojawiały się rozmaite pomysły na kierowanie grupą PZU. Chodziło między innymi o uniknięcie sytuacji, w której powstawały konflikty między spółką-matką a spółkami zależnymi. Jaka jest Pana koncepcja w tym zakresie?
To koncepcja opisana dokładnie w prospekcie emisyjnym w roku ubiegłym. Sprowadza się do powstania centrum korporacyjnego i takie centrum budujemy. W tej chwili ten sam dyrektor zarządza siecią orzecznictwa PZU Życie i PZU SA. Ta sama osoba jest skarbnikiem w obu spółkach. Od ubiegłego tygodnia mamy też taką sytuację w sferze marketingu i reklamy. W ten sposób odbywa się budowa centrum korporacyjnego.
Czy ta koncepcja zakłada również w przyszłości unię personalną między spółką-matką i spółkami zależnymi?
Jeśli chodzi o szczebel wykonawczy, np. dyrektorów biur, to mówimy o unii personalnej.
A jeśli chodzi o zarządy?
Jest to niemożliwe z prawnego punktu widzenia. I nie ma takiej potrzeby. Najważniejsze są pewne wspólne funkcje, umożliwiające realizację celów grupy.
W tej chwili w spółce toczą się jakieś prace nad upublicznieniem PZU SA?
W ubiegłym roku złożony został w Komisji Papierów Wartościowych i Giełd prospekt emisyjny. Zgodnie z Prawem o publicznym obrocie papierami wartościowymi, spółka jest zobowiązana do aktualizacji w każdym miesiącu opisu stanu firmy. W PZU jest specjalny zespół, który się tym zajmuje i w każdym miesiącu KPWiG otrzymuje od nas aktualne dane o stanie spółki.
Na rynku pojawiły się informacje, że zespół do spraw prywatyzacji, który przygotowywał upublicznienie spółki został zlikwidowany. Został, czy nie został?
Nie, nie został zlikwidowany, tylko zmieniona została jego forma organizacyjna. Było to oddzielne biuro, które wykonało swoje zadanie przygotowując prospekt emisyjny. W przypadku kiedy trzeba tylko uzupełniać i uaktualniać dane z prospektu, potrzebny jest mniejszy zespół i ten mniejszy zespół funkcjonuje w ramach Biura Zarządu. Pracują w nim ci sami specjaliści.
Jak Pan ocenia kwestię wprowadzenia spółki na giełdę? Czy powinno ono nastąpić jak najszybciej - jak mówi Eureko, czy też lepiej trochę poczekać - jak sugerują przedstawiciele Skarbu Państwa?
To pytanie do akcjonariuszy, nie do zarządu spółki.
Czy chętnie powitałby Pan w gronie akcjonariuszy PZU SA poważne instytucje finansowe, chociażby takie, jak Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju?
Z punktu widzenia zarządzania spółką, nie rozróżniamy akcjonariuszy. Nie jest naszą rolą oceniać rozwiązania w akcjonariacie i nigdy nie będziemy tego robili.
Jakie są Pana relacje z głównym akcjonariuszem spółki - Skarbem Państwa, a ściślej z reprezentantem tego akcjonariusza - ministrem skarbu. Wiele się mówi i pisze na temat konfliktu między panami...
To są fakty prasowe, które powstają szczególnie w okresie sezonu ogórkowego. Zarówno pan minister Kaczmarek, jak i ja, wydawaliśmy osobiście stosowne oświadczenia o braku jakiegokolwiek konfliktu. Nigdy takiego konfliktu nie było. Niektóre gazety twierdzą jednak, że wiedzą lepiej. Nie mamy na to wpływu.
Czy PZU wie, kim są podmioty, które kupiły akcje towarzystwa od pracowników?
Nie, nie wiemy. Zachęcamy jednak pracowników, aby nie sprzedawali pochopnie swoich akc