W sklepach o powierzchni przekraczającej 50 mkw. mają być zainstalowane skanery, umożliwiające klientowi zapoznanie się z ceną produktu - wynika z rozporządzenia resortu finansów. Przeciwko temu protestują zrzeszenia kupców.

Organizacje reprezentujące drobnych sklepikarzy uważają, że rozporządzenie Ministra Finansów, wchodzące w życie 19 października, zawiera wiele złych zapisów. Nakazuje ono m.in., żeby wszystkie towary, sprzedawane w sklepach, zostały opatrzone metką z ceną. Zapis ten dotyczy również żywych zwierząt, np. królików i rybek, sprzedawanych w sklepach zoologicznych. W innym wypadku właściciel sklepu o powierzchni ponad 50 mkw. musi zainstalować specjalne czytniki, umożliwiające klientom zapoznanie się z ceną towaru.

- Czytnik taki kosztuje ok. 4-5 tys. zł. Dla wielu właścicieli małych placówek handlowych instalacja kilku takich urządzeń może okazać się niemożliwa ze względów finansowych - uważa Małgorzata Słojewska, dyrektor generalny Naczelnej Rady Zrzeszeń Handlu i Usług. Organizacje kupieckie proponują więc, aby obowiązek instalowania czytników dotyczył tylko sklepów o powierzchni ponad 200 mkw.

Do protestu przyłączyła się również Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych. Jej przedstawiciele wskazują, że rozporządzenie nie definiuje "powierzchni sprzedażowej" sklepu. - Nie wiadomo, czy chodzi o cały sklep, czy o część samoobsługową - mówi Dariusz Chrzanowski, dyrektor departamentu lobbingu PKPP.

Kontrowersje wzbudza także przepis przejściowy rozporządzenia, mówiący, że do końca 2003 roku sklepy nie muszą umieszczać cen na towarach, na których nie jest to możliwe. - Interesuje mnie, czy ministerstwo wyobraża sobie, że coś, co nie jest możliwe do końca 2003 roku, później stanie się możliwe? - pyta D. Chrzanowski. Organizacje kupieckie i PKPP liczą, że uda się im przekonać Ministerstwo Finansów do przesuniecia terminu wejścia w życie rozporządzenia.