Reklama

Gwarancje są potrzebne

Publikacja: 15.10.2002 09:29

Czy rzeczywiście Stocznię Gdynia może czekać podobny los do Stoczni Szczecińskiej?

Janusz Szlanta, prezes Stoczni Gdynia: Jesteśmy w innej sytuacji, jeśli chodzi o rezultaty i stan naszej produkcji. W momencie kiedy Stocznia Szczecińska upadała, była zadłużona w bankach na prawie 400 mln USD. My w tym roku oddaliśmy już 13 statków i 360 mln USD kredytów. W tej chwili nasze zobowiązania wobec banków, które finansują budowę statków, nie przekraczają 40 mln USD.

Stoczniowcy czują się oszukani przewlekaniem procedur uruchomienia przyrzeczonych przez rząd 24 września gwarancji kredytowych na 53 mln USD. Czy to prawda, że takie gwarancje były?

W czerwcu i lipcu, kiedy upadała Stocznia Szczecińska, trwały intensywne prace w rządzie (... nad - przyp. red.) programem wsparcia dla sektora stoczniowego. O ile dobrze pamiętam, 16 lipca taki program wsparcia został przyjęty. (...) Podmioty gospodarcze działające w tym sektorze muszą same sobie pomóc i my, oczywiście, staramy się tak czynić (...)

Słyszał Pan mocne słowa stoczniowców: "...bankructwo..., zakład chce pracować, tak samo kilkadziesiąt osób związanych z zakładem, a tu brak gwarancji..., pieniądze wypłacane są na raty...".

Reklama
Reklama

Moją rolą jest zapewnić funkcjonowanie tym przedsiębiorstwom. Zapewnić dopływ środków finansowych. One muszą pochodzić przede wszystkim ze źródeł bankowych (...). Potrzebujemy również gwarancji rządowych, ograniczonych w czasie i w ograniczonym zakresie, na tyle by przemóc tę sytuację, która jest w sektorze bankowym. (...) Upadłość Stoczni Szczecińskiej spowodowała (...) powstanie olbrzymich rezerw w bankach i w związku z tym banki są ostrożniejsze. Wymagają pewnego wsparcia dla nas przez rząd. Nie oznacza to, że rząd przejmie na siebie w 100% finansowanie gospodarki, czy też przemysłu stoczniowego, bo nie w tym tkwi idea.

(...)

Panie prezesie, jeszcze jedna rzecz. Niedawno dowiedzieliśmy się, o tym, że Polska Żegluga Morska, nasz największy, chyba jedyny armator, potrzebuje statków. Jest kontrakt, i to wielomilionowy. Tymczasem te statki mają budować stocznie południowokoreańskie i japońskie, a dlaczego nie Stocznia Gdynia?

Zapoznawaliśmy się z tym projektem. (...) Tam przede wszystkim jest dostawa masowców, stosunkowo najprostszych w budowie, które Stocznia Gdynia mogłaby - w sensie technicznym - bardzo łatwo wybudować (...). Problem polega jednak na tym, że statki tego rodzaju są masowo budowane na Dalekim Wschodzie z olbrzymim wsparciem rządowym. Nawet ważniejszą rzeczą niż cena (...) jest również to, że (tam - przyp. red) jak armator zamawia takie statki, to jednocześnie stocznia w wyniku wsparcia rządowego udziela mu długoterminowego finansowania (...). n

(Fragmenty zapisu rozmowy. PR I, "Sygnały Dnia", 14.10.2002 r. Tytuł i skróty - redakcja PARKIETU.)

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama