Z naszych informacji wynika, że jest dwóch chętnych na przejęcie sieci telekomunikacyjnej, zbudowanej w Białymstoku przez niewielkiego operatora z Szepietowa. Na razie spółka prowadzi rozmowy z inwestorem indywidualnym, który kiedyś był związany z giełdowym przedsiębiorstwem. Warunki transakcji zostały z grubsza uzgodnione. Kupujący musi jednak zorganizować finansowanie transakcji, której wartość szacowana jest na kilka milionów złotych. Spółka chce co najmniej odzyskać środki, które przeznaczyła na inwestycje w Białymstoku. Chodzi o ponad 5 mln zł. Jeśli transakcja się nie powiedzie, wówczas firma przystąpi do negocjacji z drugim zainteresowanym - najprawdopodobniej spółką działającą już od dłuższego czasu w branży telekomunikacyjnej.
Szeptel chce sprzedać białostocką sieć, aby uzyskać pieniądze na zmniejszenie zadłużenia, przede wszystkim wobec Pekao SA. Bank - zgodnie z zapowiedziami - powinien przystąpić do egzekucji wypowiedzianego niedawno kredytu w wysokości ponad 14 mln zł. Najprawdopodobniej egzekucja się nie rozpoczęła. Zarząd szepietowskiej spółki zapewnia, że nie nastąpi to przed końcem bieżącego roku. Bank - poprzez Centralny Dom Maklerski - jest także akcjonariuszem Szeptela. Trwają rozmowy głównych akcjonariuszy, w tym także BRE i BGŻ, na temat restrukturyzacji przedsiębiorstwa. Do kolejnego spotkania ma dojść jeszcze w tym tygodniu.
Na giełdzie utrzymuje się spore zainteresowanie papierami spółki. Średni wolumen obrotu na sesję w ostatnich dwóch tygodniach sięga prawie 200 tys. akcji. Wczoraj na zamknięciu za akcje Szeptela płacono po 1,28 zł, wobec ustanowionego na początku października historycznego minimum na poziomie 1,11 zł.