Na wczorajszej sesji zapał byków został nieco ostudzony. Zniżka, która odbyła się przy znacznie mniejszych niż dzień wcześniej obrotach i wyniosła tylko 0,96%, odbierana jest tylko jako korekta ostatniego ruchu. Jednak to, że popyt nie zdołał utrzymać rynku nad strefą wsparcia, rozciągającą się od 1110 do1115 pkt., nie jest korzystnym sygnałem dla kupujących. Także fakt, że istotny średnioterminowy opór znajduje się na wysokości 1162 pkt., czyli niecałe 5% powyżej aktualnej wartości WIG20, nie sprzyja kontynuacji trendu wzrostowego na wykresie indeksu. Z dalszym kupnem lepiej więc wstrzymać się do momentu pokonania tego oporu. Dopiero wtedy optymistyczne, średnioterminowe spojrzenie na rynek będzie miało sens. Na wykresie ukształtuje się bowiem formacja podwójnego dna, co w dłuższej niż krótkoterminowa perspektywie powinno skutkować zwyżką do minimum 1300 pkt.
Takiemu scenariuszowi sprzyja zachowanie zwyżkujących dziennego oraz tygodniowego MACD-histogramu. Na razie jednak należy założyć, że wciąż utrzymujemy się w trendzie bocznym, co potwierdza system kierunkowy. Ostatnie wzrosty zdołały wpłynąć pozytywnie tylko na linie kierunkowe, które zdecydowanie przeszły na stronę byków. Skala zwyżek nie wystarczyła jednak, aby średni indeks kierunkowy (ADX) wydostał się powyżej choćby 15 pkt. To cały czas wskazuje na brak wyraźnego trendu na rynku. W takim wypadku wciąż warto przykładać wagę do oscylatorów, a te, niestety, dotarły już do stref wykupienia. To kolejny argument przemawiający za wstrzymaniem się od kupowania akcji. Sprzedaż natomiast będzie uzasadniona, gdy niedźwiedziom uda się zamknąć ostatnią lukę hossy, znajdującą się w obszarze 1093,5-1103,8 pkt. Przy czym realizacja takiego scenariusza będzie miała wymowę krótkoterminową - wraz ze zbliżaniem się do ważnego wsparcia (1030 pkt.) sygnał sprzedaży będzie mieć coraz mniejsze znaczenie. Dopiero ewentualne pokonanie tej bariery popytowej będzie można interpretować jako zachętę do pozbywania się akcji także w średnim terminie.