Jerzy Kwieciński z przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce zapewniał, że po wejściu do Unii zwiększy się konkurencja na naszym rynku finansowym. Polska gospodarka będzie uważana za bardziej stabilną, co spowoduje napływ kapitałów. Wzrost konkurencji będzie jednak o tyle groźny, że polski rynek pośrednictwa finansowego jak i rynek pozabankowy są płytkie. Kapitalizacja giełdy sięga zaledwie 15% PKB. Natomiast przewagą Polski w tej konkurencyjnej walce ma być powszechny w naszym kraju duch przedsiębiorczości oraz innowacyjność w sektorze bankowym, który w znakomitej większości był tworzony od postaw i według najnowszych wzorów.
Przewodniczący KPWiG Jacek Socha podkreśla, że do Unii wchodzimy z potencjałem i z dobrą infrastrukturą rynku kapitałowego, ale bez rynku. Kapitalizacja giełd w krajach przechodzących transformację to zaledwie 0,8% kapitalizacji giełd unijnych, a obroty na naszych rynkach stanowią tylko 0,25% tamtejszych obrotów. Nie są nam natomiast potrzebne specjalne przygotowania, bo tworząc rynek naśladowaliśmy innych.
Prezes GPW Wiesław Rozłucki przyznał, że nasz rynek jest mały, a jako przyczynę podał brak kapitału. O wiele mniejsze niż w Unii są przecież nie tylko kapitalizacja giełdy, ale również aktywa w bankach czy przypisy w towarzystwach ubezpieczeniowych. Infrastrukturę mamy dobrą. Nasz system giełdowy może obsłużyć wielokrotnie większe obroty. Prezes Rozłucki nie wierzy w jedną giełdę w Europie. Pozostaną w niej zapewne trzy ośrodki - Londyn, Frankfurt i Euronext. Podkreślił, że GPW nie prowadzi żadnych rozmów o sojuszu z którąś z tych instytucji, a umowa z Euronextem ma charakter jedynie techniczny. Najpewniejsze jest powstanie w Europie jednej izby rozliczeniowo-clearingowej.
Z taką opinią zgodził się wiceprezes KDPW Ludwik Sobolewski. Obecnie w Europie jest ponad 20 takich izb, a to jest zbyt kłopotliwe i za drogie dla globalnych inwestorów. Oni są zaś najlepszymi, bo największymi klientami wszystkich rynków i z ich opinią trzeba się liczyć.
Maria Dobrowolska, prezes zarządu Izby Domów Maklerskich, uważa, że integracja izb będzie korzystna i dla domów i dla inwestorów, bo obniży koszty transakcyjne. Natomiast integracja giełd może spowodować, że duże spółki i inwestorzy przeniosą się na centralne parkiety, a małe, które zostaną, nie będą miały skąd czerpać kapitału.