Posłowie chcieli wiedzieć, jakie skutki będzie miało zejście przez rząd ze ścieżki obniżania podatku dochodowego od firm, według której w przyszłym roku miał on wynosić 24%. Jak powiedziała wiceminister Ożóg, obniżenie CIT o 4 pkt. proc. oznaczałoby spadek dochodów z tego podatku o 2 mld zł w przyszłym roku.
Tymczasem, mówiła I. Ożóg, inne zmiany w podatkach, które też są korzystne dla firm, także będą stanowiły koszt dla budżetu. Skutkiem wprowadzenia przyspieszonej amortyzacji będzie zmniejszenie dochodów o ok. 600-800 mln zł - w zależności od tego, jakie będzie tempo inwestycji. Możliwość zaliczania do kosztów składek na organizacje pracodawców to kolejne 200 mln zł. Do tego dochodzą jeszcze ułatwienia w tworzeniu rezerw bankowych na poczet nieściągalnych kredytów (kolejne 300 mln zł) i tzw. premia podatkowa, czyli ujmowanie w kosztach niektórych niespłaconych należności (ok. 500 mln zł).
- Łącznie to ok. 1,6 mld zł. Jeśli jeszcze dodamy do tego efekt obniżenia stawki, to w sumie będzie to 2,1 mld zł - mówiła posłom wiceminister I. Ożóg.
Niektórzy posłowie mieli jednak zastrzeżenia do kwot podanych w planie wykonania dochodów z CIT w tym roku. Mają one sięgnąć 15,4 mld zł, tymczasem w ustawie budżetowej zapisano 13,8 mld zł. - Wpływy są zawyżone. Chodzi o to, żeby w bardziej jaskrawy sposób pokazać fatalne skutki obniżki podatku w przyszłym roku - uznała poseł Zyta Gilowska z Platformy Obywatelskiej.
Według wiceminister finansów Haliny Wasilewskiej-Trenkner, dochody wyższe od planowanych to efekt m.in. mniejszych kosztów działalności przedsiębiorstw spowodowany niską inflacją i korzystnym kursem walutowym. Ten ostatni sprawił, że import zaopatrzeniowy był stosunkowo tani. - Poza tym roku wpływ na dochody ma też lepsza od spodziewanej dynamika PKB. W tym roku produkt krajowy brutto wzrośnie o ok. 1,1% - uważa H. Wasilewska-Trenkner. W ustawie budżetowej zapisano 1-proc. wzrost.