Reklama

Korekta czy koniec trendu?

Po serii dynamicznych wzrostów na amerykańskich giełdach akcji, indeksy dotarły do linii trendów spadkowych. Od tego, czy uda się je przełamać, zależy możliwość kontynuacji wzrostów. Bez głębszego odreagowania ostatnich zwyżek jest to raczej niemożliwe. Wynika więc z tego, że siła i przebieg ewentualnej przeceny będą najbardziej istotnymi informacjami z punktu widzenia koniunktury w kolejnych tygodniach.

Publikacja: 19.10.2002 09:28

Obraz trzech najważniejszych wskaźników na amerykańskich giełdach jest prawie identyczny. Zarówno Nasdaq, jak S&P500 i DJIA po serii mocnych wzrostów i przebiciu się ponad najszybsze linie trendu spadkowego znalazły się na wysokości kolejnej linii trendu, opartej na szczytach z maja i sierpnia. Najdalej zapuściły się byki na wykresie Nasdaq, gdzie z testem tej prostej mieliśmy do czynienia w miniony wtorek. Nieznaczne przełamanie nie wystarczyło i indeks szybko znalazł się z powrotem poniżej niej. Takie fałszywe ruchy często są pierwszym zwiastunem kłopotów z dalszym wzrostem, ale w tej chwili jest zbyt wcześnie, by jeszcze cokolwiek przesądzać. Szansę na rozwój wypadków mają dwa warianty. Pierwszy zakłada, iż od 10 października jesteśmy świadkami korekty w ramach ostatniej, półtoramiesięcznej fali zniżkowej, co daje podstawy do oczekiwania na zatrzymanie popytu na wysokości 61,8-proc. jej zniesienia, czyli przy 1300 pkt. A to przecież bardzo blisko maksimum z minionego tygodnia, więc w pesymistycznym wariancie zasięg odbicia można uznać za wypełniony. Zamknięcie dnia ponad ostatnim szczytem będzie oznaczać przełamanie wspomnianej wyżej linii trendu, co uzasadni oczekiwanie na odreagowanie całej tegorocznej zniżki, czyli osiągnięcie poziomu 1400 pkt. Kluczowe znaczenie, jeśli chodzi o to, który z tych wariantów będzie realizowany, ma luka hossy z 11 października w strefie 1166-1180 pkt. Jeśli zostanie zasłonięta, będziemy mogli mówić o zakończeniu odbicia i zagrożeniu powrotem do bessy. Wcześniej popyt będzie się mocno bronił przy 1222 pkt., gdzie zatrzymała się środowa przecena.

Poniżej linii trendu

Do bardzo zbliżonych wniosków skłaniają S&P500 oraz DJIA. Tam maksima z ostatniego czwartku dotknęły pięciomiesięcznych linii trendu, ale na koniec dnia nie udało się pokonać wtorkowego zamknięcia. To stwarza zagrożenie powstaniem na wykresie niewielkiej formacji podwójnego szczytu, w oparciu o którą doszłoby do korekty dynamicznych wzrostów. Warunkiem powstania takiej figury jest przekroczenie minimum ze środy, które dla S&P500 znalazło się przy 856 pkt., a dla DJIA przy 8013 pkt. Znakiem, iż wzrosty mogą trwać nadal, będzie zamknięcie ponad maksimami z minionego tygodnia, co pozwoliłoby dotrzeć przynajmniej do sierpniowego szczytu.

DAX wciąż najsłabszy

Na giełdach Eurolandu wciąż najsłabszym indeksem jest DAX. Odrobił on jedynie połowę półtoramiesięcznej przeceny, a bliskość sierpniowego dołka, zbiegającego się z 38,2-proc. zniesieniem spadków, trwających od początku roku, każe z ostrożnością wypowiadać się o możliwości utrwalenia wzrostów. Morale byków na pewno poprawiło czwartkowe przedostanie się ponad linię trendu, łączącą szczyty z końca sierpnia i pierwszej połowy września, ale takich dokonań kupujący mieli już wiele w czasie bessy, więc nie przywiązywalibyśmy do tego zbyt dużego znaczenia. Wygląda na to, iż pierwsze dni nowego tygodnia przebiegną pod znakiem silniejszej przeceny, a od jej skali będzie zależeć, czy byki spróbują jeszcze zaatakować poziom 3333 pkt.

Reklama
Reklama

Niezwykle obiecująco dla posiadaczy akcji prezentuje się wykres londyńskiego FT-SE 100. Indeks przełamał 5-miesięczną, spadkową linię trendu i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby kontynuował wzrost w kierunku szczytu z końca sierpnia. Opór ten znajduje się na poziomie 4450 pkt., podczas gdy na 2 godziny przed zamknięciem piątkowych notowań indeks znajdował się w okolicach 4,1 tys. pkt. Spadek poniżej 4057 pkt. i ukształtowanie niedużej formacji podwójnego szczytu znacznie zmniejszy szansę na ten korzystny dla byków rozwój wydarzeń.Japonia w bessie

Ostatnie ocieplenie nastrojów nie ominęło także japońskiego rynku akcji. Po pięciu kolejnych, silnych wzrostach Nikkei powrócił ponad 9 tys. pkt. Tak dobrej passy indeks nie miał od początku lutego tego roku. Niestety, w żaden sposób nie zmienia to trendu w nieco dłuższej perspektywie, który w dalszym ciągu jest spadkowy. O przewadze niedźwiedzi najlepiej świadczy fakt, że swój rajd indeks rozpoczął z najniższego od 19 lat poziomu. Po piątkowym wzroście Nikkei znalazł się na poziomie spadkowej linii trendu, opisującej całą ostatnią falę spadkową (zapoczątkowaną w końcu maja). Jej pokonanie może być zadaniem przekraczającym siły byków. Gdyby mimo wszystko powiodło się, wskaźnik powinien bez większych kłopotów kontynuować zwyżkę do 10 tys. punktów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama