Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Marek Pryzmont Sporo informacji i wydarzeń inwestorzy musieli przetrawić w tym tygodniu. Zaczęło się niczym u Hitchock"a od zamachu terrorystycznego na Bali. Rynki szybko o tym zapomniały ? Za daleko, nikt nie wie gdzie jest Bali, czy po prostu wszyscy zdążyli już przyzwyczaić się do takich nieprzyjemnych wydarzeń w nowoczesnym świecie ? Później przez rynki przeszła lawina wyników amerykańskich giełdowych gigantów, a u nas musieliśmy jeszcze przetrawić sejmowe tragikomedie i kolejne zagranic

Publikacja: 20.10.2002 18:37

Marek Pryzmont

Sporo informacji i wydarzeń inwestorzy musieli przetrawić w tym tygodniu.

Zaczęło się niczym u Hitchock"a od zamachu terrorystycznego na Bali. Rynki

szybko o tym zapomniały. Za daleko, nikt nie wie gdzie jest Bali, czy po

prostu wszyscy zdążyli już przyzwyczaić się do takich nieprzyjemnych

Reklama
Reklama

wydarzeń w nowoczesnym świecie ? Później przez rynki przeszła lawina wyników

amerykańskich giełdowych gigantów, a u nas musieliśmy jeszcze przetrawić

sejmowe tragikomedie i kolejne zagraniczne głosy sprzeciwu przyjmowania

nowych państw członkowskich do Unii Europejskiej.

Efekt jednak bardzo pozytywny. Zarówno indeksy amerykańskie, jak i polski

WIG20 zakończyły tydzień wzrostem, który w skali tygodnia jest największym

Reklama
Reklama

wzrostem w tym roku. U nas paliwem napędowym była coraz większa przewaga

zwolenników "tak" w irlandzkim referendum, a w Stanach rządziły kwartalne

wyniki spółek. Najpierw parę słów o tym drugim. Tutaj główną rolę odegrały

trzy spółki, choć oczywiście publikacji było każdego dnia kilkadziesiąt. We

wtorek po mocnym rally rynek załamał Intel, w środę ponowną euforię wywołał

IBM, a w czwartek po sesji rynki ucieszyły się z wyniku Microsoft. Nie będę

Reklama
Reklama

się rozpisywać o wynikach każdej spółki, bo o najważniejszych było w

codziennych komentarzach, a zresztą miejsca na wszystko by nie starczyło.

Przedstawię jedynie wnioski jakie można wyciągnąć nawet po podstawowej

analizie obecnych wyników i rynkowej wyceny spółek - jest za drogo. Fakt

wzrostów w czasie publikacji wyników ma od kilku kwartałów jedno i to samo

Reklama
Reklama

podłoże - psychologiczne. To spory rynkowy nietakt, bo w tym miejscu powinno

być słowo "fundamentalne". Inwestorzy nie zwracają uwagi jak aktualne zyski

i prognozy (kto w nie jeszcze wierzy ?) mają się do rynkowej wyceny, ale

odnoszą je jedynie do bardzo mocno zaniżonych oczekiwań. Jeśli spółka nawet

minimalnie przekroczy oczekiwany zysk (lub zmniejszy stratę), rozpoczyna się

Reklama
Reklama

często nawet dwucyfrowy rajd.

Inwestorzy przyjęli tą taktykę niezmiennie od kilku kwartałów i nic nie

pomagają bankructwa niektórych firm podających "wyniki lepsze od prognoz",

afery Enrona, czy wyniszczająca bessa, która w końcu może kiedyś wyleczy

rynki z zapatrywania się na CNBC, gdzie mamy już do czynienia prawie z sektą

Reklama
Reklama

byków tłumaczącą wszystko optymistycznie. Dla tych co mniej śledzą rynek

amerykański krótki przepis na hossę: Inwestorzy oczekują, że Spółka poda

zysk za III kwartał np. 4$ na akcje. Spółka wyceniania jest na poziomie 100$

i jeśli poda faktycznie zysk 4$ to jej kurs zapewne niewiele się zmieni.

Przed sezonem wyników spółka ogłasza ostrzeżenie, a prezes tłumaczy jak

ciężko jest w branży. Następuje natychmiastowy spadek do 90$ przy obniżeniu

prognoz zysku do 1$ na akcje. Spółka jednak bardzo mile zaskakuje inwestorów

i publikuje zysk 2$ na akcje. Jaka jest reakcja Wall Street ? Natychmiastowe

podwyższenie rekomendacji do "silnie kupuj" przez większość banków i rynkowa

euforia. Znając życie spółka rośnie wtedy do 110-120$ za akcje. Wszystko

przy publikacji zysku 2$ zamiast 4$, przy których wyceniana była na giełdzie

na 100$. Oczywiście to spore uproszczenie, ale tak to w większości

przypadków ostatnie kwartały funkcjonuje w czasie publikacji wyników. Prawda

jakie proste ? Dziwne też, że mało kto zwraca uwagę na np. spory spadek

zysków operacyjnych, które nadrabia się nadzwyczajnymi zyskami np. ze

sprzedaży nieruchomości, czy całych działów firmy. Parę spółek miało nawet

"kwiatki" w stylu "niezrealizowanych jeszcze zysków", ale wliczonych już

jako zysk. Część analityków zwraca też uwagę na niektóre zbyt niskie

rezerwy, ale takich analiz trzeba szukać ze świecą. Nawet jeśli nie ma się

już ów zależy, czy

przejmują się coraz gorszą sytuacją spółki, czy mają nadzieje na poprawę.

Analitycy i media z reguły zachęcają do tego drugiego.

Ponarzekałem, poprzynudzałem, jeszcze parę słów o ekonomii i wracam na

polską orbitę. Można oczywiście powiedzieć, że indeksy amerykańskie

wyprzedzają ekonomię i to co się będzie działo za 6-9 miesięcy. Obecne

odbicie indeksów i powiedzmy dalsza hossa świadczyłyby o końcu spowolnienia

gospodarczego w przyszłym roku. Może i tak będzie. Jest tylko jeden problem.

Jeśli ma się to sprawdzić, to przy obecnej wycenie spółek i trwającym

jeszcze 6-9 miesięcy gospodarczym spowolnieniu (na co też wskazują ostatnie

ruchy indeksów), na samym jego końcu spółki byłyby kosmicznie

przewartościowane. Już teraz wygląda to kiepsko (o czym więcej pisałem we

wtorkowym artykule do Parkietu), a co byłoby dopiero np. przy rozpoczęciu

kolejnej recesji ? Niestety większość danych makro coraz wyraźniej ostrzega

przed takim scenariuszem. Oprócz dobrych danych z rynku nieruchomości (i tak

będzie jeszcze przez okres tak niskich stóp procentowych) wszystkie dane

mogły rozczarować. Produkcja przemysłowa mimo prognozowanego wzrostu spadła

drugi miesiąc z rzędu. Liczba wniosków od bezrobotnych kolejny raz

przekroczyła magiczną "recesyjną" barierę 400k., a deficyt handlowy

niespodziewanie wzrósł do 38,5 mld $ przy wzroście importu i spadku

eksportu. Import wzrósł 2% do 120,3 mld, do poziomu najwyższego od marca

2001, a przypomnę, że właśnie w tym momencie rozpoczęła się oficjalna

recesja. Eksport spadł natomiast o 1,3%. To nie są dobre tendencje. Mnie

jednak najbardziej nie spodobał się indeks aktywności w rejonie Filadelfii

(Philadelphia FED). Zamiast spodziewanego już i tak sporego spadku -4,0

mieliśmy -13,1 (indeksy nie zareagowały) i to najniższy poziom od listopada.

Podobny indeks dla Nowego Jorku też zszedł na minusy. W przyszłym tygodniu

oprócz kolejnej serii wyników spółek już w poniedziałek podane zostaną

wskaźniki wyprzedzające koniunktury (LEI). Tu nie ma z reguły większych

niespodzianek, bo większość danych wchodzących w skład wskaźnika znane jest

już wcześniej, a spodziewana wartość to -0,2%. Byłby to czwarty z rzędu

spadek wartości LEI, a historycznie patrząc już trzykrotny spadek tego

wskaźnika wskazywał na zbliżającą się recesję.

W dłuższym terminie nie ominiemy światowych trendów, ale obecnie nasz rynek

żyje własnym życiem. Wszystko kręci się teraz wokół perspektywy wejścia

naszego kraju do Unii Europejskiej. Nie lubię uzależniać giełdy od polityki,

ale w tej chwili od tego się nie ucieknie. Paradoksalnie na wycenę polskich

firm większy wpływ będą miały głosy Irlandczyków, lub polskich osłów

głosujących za odwołaniem marszałka Sejmu, niż same wyniki spółek. Właśnie

pod Irlandie mieliśmy w tym tygodniu spore wzrosty (nie dlatego, że rosły

giełdy zachodnie - my nie mamy czego odrabiać, bo nie reagowaliśmy na

spadek), choć przeszkodziły temu dwa wydarzenia. Pierwsze to dymisja rządu

Holandii, który wywołała kłótnia w sprawie rozszerzenia Unii. Chadecy byli

za, liberałowie przeciw, nie chcąc zgodzić się na przyjęcie tak słabo

przygotowanych państw, w tym Polski. Pojawił się tym samym kolejny problem

na naszej drodze do UE. Przez niektórych nieco bagatelizowany, ale jeśli

dołączyć do tego sprzeciw Wielkiej Brytanii, Niemiec i ostatni Szwecji, to

może zrobić się z tego większy od Irlandzkiego problem. Holandia krytykuje

"ogólnie", a reszcie krajów chodzi głównie o dopłaty do rolnictwa. UE

proponuje nam 25% dopłat na początek i dochodzenie do pełnych w ciągu 10

lat. Na Zachodzie pytają czy ten projekt w ogóle przejdzie, a u nas wszyscy

pytają dlaczego tak mało ? W tym temacie powinnoj. Zaostrzenie kryteriów, lub zmniejszenie dopłat bardzo

by się Polsce nie spodobało i potrzebny byłby silny i stanowczy opór ze

strony rządu. Wiem wiem, można powiedzieć, że to dobry żart. W obliczu

ostatniego cyrku w Sejmie nie sposób określić, czy partie dogadają się w

ogóle między sobą (postawa PIS i PO tutaj zadecyduje - swoją drogą do tej

pory fatalna, zarówno dla obrazu obu partii, jak i polskiego

parlamentaryzmu), a co dopiero mówić o dialogu z UE.

Widać więc, że Irlandzkie "tak" nie jest ostatnią przeszkodą na (szybkiej)

drodze do Unii. W momencie gdy piszę analizę wstępne wyniki odzwierciedlają

wcześniejsze sondaże i traktat faktycznie zostanie w Irlandii ratyfikowany.

Frekwencja w głosowaniu była całkiem spora, a to właśnie bardzo mała liczba

głosów zadecydowała poprzednio o wygranej zdyscyplinowanych przeciwników

rozszerzenia. Wygląda na to, że przynajmniej ten jeden (z wielu) problem

mamy z głowy. Szczegóły jutro w porannym, ale zakładam, że nic się już nie

zmieni i sensacji nie będzie.

Pozytywny wynik referendum dyskontowany był już od dłuższego czasu. Najpierw

ignorowaliśmy dramatyczne spadki na giełdach zachodnich, a w ostatnim

tygodniu także zaliczyliśmy spory wzrost. Nie robiłbym więc euforii z

Irlandzkiego "tak", choć oczywiście szczególnie na poniedziałkowej sesji

powinno nam to mocno pomóc. W następne dni może nie być już różowo i

zadziałać powinna stara giełdowa zasada "kupuj plotki, sprzedawaj fakty".

Jeśli już w poniedziałek mielibyśmy na otwarcie bardzo dynamiczny wzrost, to

szykowałbym się do jakiejś korekty. Najlepszym rozwiązaniem byłby wzrost pod

szczyty z końca sierpnia i tam dopiero powinna pokazać się jakaś podaż.

Kontrakty_intra.gif Indeks_intra.gif Do korekty zachęca większość

krótkoterminowych wskaźników, które weszły już w strefy wyprzedania.

Stochastic.gif Ultimate.gif CCI.gif Price_ROC.gif Na średnioterminowych

RSI.gif także już dość wysoko, choć np. MACD.gif Trix.gif pokazują w średnim

terminie bardzo pozytywny obraz rynku. Warto jednak pamiętać, że okolice

1170 na indeksie i 1180 na kontraktach to linia szyi formacji podwójnego

dna. Jeśli przejdziemy te opory na początku tygodnia na bardzo dużym

obrocie, to krótkoterminowe przegrzane wskaźniki nie zatrzymają wzrostu. Nie

spodziewam się euforii, ale żadnego scenariusza nie można wykluczać. Po

przejściu linii szyi wzrost wynikający z formacji podwójnego dna,

technicznie patrząc powinien doprowadzić rynek w okolice 1300 pkt.

Kontrakty_dzienny.gif Indeks_dzienny.gif Z kolei przejście oporów w

okolicach 1300 pkt. mogłoby dać wzrost aż pod szczyty z początku roku. Pod

1300 mamy bowiem ostatnie zniesienia tegorocznych spadków i ich przejście z

reguły oznacza powrót do miejsca rozpoczęcia ruchu. Zniesienie.gif

Podstaw fundamentalnych pod to nie ma żadnych i trochę nie widzę co mogłoby

to zmienić. Byłaby to czysta spekulacja i rozgrywka rodzimych funduszy. W

nadziei na co ? Że zagranica kupi najdroższe na świecie akcje po wejściu

Polski do UE ? Śmiem wątpić, ale nie takie rzeczy już widziałem, a zresztą

dla funduszy liczy się przecież jedynie wycena jednostki w dniu ustalania

minimalnej stopy zwrotu. Po tym choćby potop tak ?

Czas to jakoś podsumować. Będziemy w tym tygodniu testować linię szyi w

okolicach parę procent powyżej piątkowego zamknięcia. Trudno w tej chwili

rozstrzygnąć czy rynek zdoła ją pokonać i czy nie będzie to pułapką. Jeśli

politycznie zarówno w Brukseli jak i Warszawie wszystko ułoży się po myśli

byków, a USA przynajmniej nie powróci do spadków, to linia szyi zostanie

pokonana i poziom 1300 stanie przed rynkiem otworem. Sporo to jednak

warunków i zagrożeń. Jednak wbrwy np. Nasdaq na jednej sesji w 90% występowały właśnie w

czasie ostatniej bessy i były typowym rajdem niedźwiedzia. Jeśli Nasdaq

wróci nad 1400 S&P500 nad 950 a Dow Jones nad 9000 można spokojnie wrócić do

prognozy dalszych spadków. Na razie, choć podkreślam mocno zasłużone, prócz

jakiś korekt nie powinny być w najbliższych dwóch tygodniach zbyt głębokie.

Tak więc pozostałoby dla byków ryzyko polityczne, a tego już nie podejmuje s

ię określać i radziłbym w takich okolicznościach nie upierać się przy jednym

scenariuszu. Trzeba reagować na wydarzenia z dnia na dzień, a bardzo pomocne

powinna być analiza obrotów, która pokaże, czy ostatnio na naszym rynku

rozgrywały tylko fundusze, czy może także zagraniczny kapitał czekający na

Irlandie.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama