W krótkoterminowych trendach wzrostowych znajdują się czołowe indeksy

światowe. S&P 500 rośnie w ramach średnioterminowej konsolidacji, biorącej początek jeszcze w lipcu. Od piątkowego zamknięcia wskaźnik ma jeszcze 80 punktów, do szczytu z końca sierpnia, który wyznacza górne ograniczenie wspomnianego trendu bocznego. To daje bykom podstawy do optymizmu, choć początek poniedziałkowych notowań nie jest dla nich zbyt korzystny. Spadek S&P 500 z poziomu 880 pkt. grozi ukształtowaniem niewielkiej formacji podwójnego szczytu, z linią szyi znajdującą się na 860 pkt. Wprawdzie wysokości figury to tylko 20 punktów, ale nie zapominajmy, że trend długoterminowy jest spadkowy. To sprawia, że nawet tak niewielka formacja może być podstawą do zakończenia korekty. Szczególnie że wykres indeksu, po przełamaniu najszybszej linii trendu spadkowego, kolejnej nie zdołał już pokonać. Postawi to pod znakiem zapytania realizację nakreślonego powyżej scenariusza, zakładającego utrzymanie średnioterminowej konsolidacji i może sprowadzić indeks poniżej dołka z początku października (776 pkt.).

Trochę miejsca na wzrosty mają także główne europejskie rynki akcji. W piątek na wykresie DAX ukształtowała się świeca wysokiej fali, zapowiadająca stabilizację notowań. Linia trendu spadkowego pokrywa się niemal z sierpniowo-wrześniowymi dołkami i na poziomie 3330 pkt. wyznacza najbliższy opór. Wykres FT-SE 100 bardzo przypomina wykres S&P 500 - również tutaj widoczna jest średnioterminowa konsolidacja, z górnym ograniczeniem notowań na poziomie sierpniowego szczytu. Opór ten znajduje się na wysokości 4450 pkt.

Wygląda na to, że w przypadku japońskiego Nikkei 225, o kontynuacji trendu trzeba zapomnieć. Indeks wykonał ruch powrotny w kierunku wrześniowego dołka. W poniedziałek wykres odbił się od spadkowej linii trendu, pokrywającej się ze wspomnianym minimum. Przełamanie tego oporu otworzy bykom drogę do ataku na 10 tys. pkt. Najbliższe wsparcie to dołek z 10 października, znajdujący się na poziomie 8439 pkt.