W środę doświadczyliśmy oczekiwanego od pewnego czasu testu oporu, jakim jest szczyt z 27 sierpnia br. Test zakończył się porażką, jednak nie należy się tym na razie martwić - do przebicia potrzebne będzie uformowanie solidnej bazy, której jak dotąd brakuje. Tym bardziej że podczas ostatnich sesji zauważalny był spadek obrotów (w środę wyniosły one w notowaniach ciągłych 144,5 mln zł). Biorąc pod uwagę fakt, że większość wskaźników (w tym również zestaw średnich Guppy'go reagujący w horyzoncie długoterminowym) potwierdza ostatnie wzrosty i wskazuje na zmianę trendu, można wkrótce liczyć na pokonanie wspomnianego oporu.

W tym miejscu trudno jednak oderwać się od sfery realnej i przewidywać ruchy indeksów z pominięciem stanu makroekonomicznego najważniejszych gospodarek. Nie dość, że brak symptomów trwalszej poprawy kondycji światowych liderów, to wciąż nie przestają pojawiać się niepokojące wieści. Dla przykładu, z drugiej co do wielkości europejskiej gospodarki - Francji - dobiegły ostatnio kolejne (po niższej produkcji przemysłowej) negatywne dane, tym razem o znacznym (1,2%) spadku wydatków konsumpcyjnych we wrześniu. W zestawieniu z poważnymi kłopotami (Fiata) włoskiej gospodarki, będącej jedną z wiodących na Starym Kontynencie i coraz bardziej realnym zagrożeniem przekroczenia przez Niemcy jednego z kryterium z Maastricht (dot. deficytu budżetowego) przy jednoczesnym braku radykalnych reform, klaruje się niezbyt świetlana przyszłość. W takim otoczeniu rynki zredukowały swoje reakcje do interpretacji wyników finansowych spółek za ostatni kwartał. Jednak nawet na tym polu widać dużą zależność od nastroju - podane w środę wyniki DaimlerChrysler przerosły oczekiwania o ponad 400 mln euro, a mimo tego XetraDax notował ponad 4-proc. spadki. Mimo rozterek makro, na naszym parkiecie w średnim terminie należy jednak zaakceptować werdykt rynku i podążać za trendem, a wiele wskazuje na to, że będzie to trend rosnący.