Kryzys finansowy, który wybuchł na rosyjskim rynku jesienią 1998 r., spowodował, że Citigroup stracił wówczas 384 mln USD. Następstwem ówczesnych wydarzeń było też całkowite zamarcie rynku obligacji w tym kraju. Dopiero w ub.r. miasto Moskwa stało się pierwszym emitentem obligacji prawie od trzech lat.

Bieżący rok jest już zdecydowanie lepszy dla banków inwestycyjnych zaangażowanych w obsługę emisji rosyjskich papierów dłużnych. W tym roku przeprowadzono dotychczas oferty wycenione na 2 mld USD, a połowę z nich obsłużył Citigroup. Pod tym względem wyprzedził on zdecydowanie kolejny w rankingu Credit Suisse, który koordynował emisje warte 600 mln USD i Deutsche Bank (147 mln USD).

Czołowym rosyjskim emitentem w tym roku jest największy na świecie dostawca gazu - Gazprom. Wyemitował on obligacje za kwotę 1,2 mld USD, podczas gdy np. w całym 2001 r. wartość emisji tych papierów na rynku rosyjskim w łącznie sięgnęła 1 mld USD.

Citigroup jest największą w Rosji zagraniczną instytucją finansową. Jej aktywa w tym kraju szacuje się teraz na 1,3 mld USD. Amerykański bank dobrze ocenia też dalsze perspektywy tego rynku. Aidan Freyne - dyrektor w londyńskim oddziale Citigroup odpowiedzialny za sektor obligacji na emerging markets - twierdzi, że w przyszłym roku wartość emisji rosyjskich papierów dłużnych może sięgnąć 5,5 mld USD. Przemawia za tym stabilny wzrost tamtejszej gospodarki.

W swoich sprawozdaniach finansowych Citigroup nie publikuje oddzielnie informacji na temat wpływów z działalności w Rosji. Wiadomo tylko, że dzięki obsłudze tegorocznej emisji obligacji Gazpromu, wycenionej na 500 mln USD, amerykański potentat otrzymał prowizję w wysokości 12 mln USD. Biorąc pod uwagę rozmiary Citigroup nie jest to kwota wysoka. Łączna sprzedaż potentata po pierwszych trzech kwartałach 2002 r. wynosi aż 56,8 mld USD.