Zmora VAT-u
Wszyscy nasi rozmówcy podkreślają, że najwięcej zgrzytów w relacjach między podatnikami a aparatem skarbowym powstaje w kwestiach dotyczących VAT-u. - To jest podatek techniczny, w jego regulacjach jest dużo więcej abstrakcji i umowności niż w przypadku innych obciążeń. Nie jest przecież bezpośrednio powiązany z dochodami, jak PIT i CIT. Poza tym jest niebezpieczny także ze względu na generowanie bardzo dużego zadłużenia w przypadku błędnych rozliczeń - ocenia Michał Stolarek, ekspert prawny Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.
Z danych zebranych przez Najwyższą Izbę Kontroli wynika, że część firm ma problem nawet z ustaleniem, kiedy powstaje tzw. obowiązek podatkowy. Kontrolerzy stwierdzili, że ok. 7% badanych przedsiębiorstw nie radziło sobie z interpretacją prawa w tym zakresie. Aż 22% źle wybrało termin odliczeń podatku naliczonego od należnego - co również wynikało z wadliwego rozumienia przepisów. NIK zauważyła również problem niejednolitego stosowania prawa w postępowaniach podatkowych. Autorzy raportu poświęconego sprawie rozliczania VAT uznali, że zapewnienie jednolitości prawnej to jeden z trzech warunków poprawy działania systemu.
Niekompetencja nie pomaga
Ministerstwo Finansów próbuje uregulować sprawę wadliwych interpretacji. To jego eksperci przygotowali nowelizację ordynacji podatkowej, w której znalazł się m.in. zapis o tym, że zastosowanie się do urzędowej wykładni nie może szkodzić podatnikowi. Niektórzy rozmówcy PARKIETU uważają jednak, że zmiany te nie będą miały większego znaczenia, bo główna przyczyna rozbieżności w stosowaniu tych samych przepisów przez różne urzędy to efekt niekompetencji pracowników aparatu.
- Bardzo trudno jest pociągnąć do odpowiedzialności urzędnika, którego błędna interpretacja przyniosła szkodę podatnikowi - mówi Zygmunt Janiec. Według Andrzeja Kinasta, ignorancja urzędników idzie w parze z przestarzałym systemem odwoływania się od ich decyzji. Nieco bardziej wstrzemięźliwy w ocenach jest Michał Stolarek. Jego zdaniem, urzędnicy skarbowi nie mają ogólnej wiedzy z zakresu prawa cywilnego i nie zawsze potrafią ocenić skutki czynności cywilnoprawnej, ale nie można od nich wymagać nieomylności. - Oni są jak w zamkniętym kręgu. Z jednej strony mają wąskie specjalizacje, z drugiej materia, w jakiej działają, jest bardzo skomplikowana. Przecież nawet lokalne oddziały NSA wydają różne wyroki w podobnych sprawach - uważa ekspert PKPP.