PARKIET: Niech tradycji Okrągłego Stołu stanie się zadość i spróbujcie Panowie ocenić, jak będą się zachowywać w perspektywie najbliższych 6 miesięcy główne klasy aktywów w Polsce: akcje, obligacje, złoty?
Tomasz Stadnik: Uważam, że w II półroczu 2003 roku i 2004 roku złoty będzie się osłabiał między innymi w związku z wygaśnięciem mandatu Rady Polityki Pieniężnej i powołaniem do niej nowych członków.
Robert Nejman: I prawdopodobnie w terminie dłuższym niż sześć miesięcy pojawią się problemy z budżetem na 2003 rok.
Tomasz Stadnik: W przypadku obligacji coraz bardziej jestem zaniepokojony papierami długoterminowymi. Rekomendowałbym inwestowanie w obligacje z terminem zapadalności do 5 lat. Oczekiwania co do kolejnych obniżek stóp procentowych nadal są spore, mimo ostatniej niespodziewanej redukcji. Uczestniczymy w procesie integracji z Unią Europejską, choć tutaj drobna uwaga. W związku z lepszymi działaniami public relations, więcej pieniędzy płynie na Węgry niż do Polski. Jeżeli chodzi o akcje, to podtrzymuję swoje stanowisko z poprzedniej edycji Okrągłego Stołu. Kupowałbym je na dużych spadkach, ale udział akcji w portfelu nie powinien przekraczać 10-20%.
Sobiesław Pająk: Stawiam na to, że ożywienie gospodarcze nastąpi w pierwszej połowie 2003 roku. Obawiam się jednak o jego trwałość. To jest pierwszy argument, przemawiający za inwestycjami w akcje. Drugim są historyczne zależności między stopami zwrotu w skali roku. Jesień z reguły stanowi okres kształtowania dna, po czym następuje odbicie do góry. Po trzecie, wreszcie mamy do czynienia ze zjawiskiem konwergencji, które należy bardziej rozpatrywać w kategoriach psychologicznych, a nie fundamentalnych. Te trzy kwestie skłaniają mnie do taktycznego, a nie strategicznego przeważenia akcji w portfelu na najbliższe kilka miesięcy. Uważam, że złoty będzie stabilny.
Dawid Sukacz: Tego, czego się spodziewamy, widać po portfelu naszego funduszu emerytalnego.
Robert Nejman: Z jego struktury wynika, że obstawiacie "na dwoje babka wróżyła".
Dawid Sukacz: Taki jest, niestety, stan światowej i polskiej gospodarki. Dywersyfikujemy nasz portfel, poszukując wartości w akcjach europejskich. Akcje krajowe oceniamy neutralnie.
Raimondo Eggink: Sądzę, że w Europie jest bardzo dużo interesujących spółek. Gorzej w Polsce. Wiele tutejszych blue chipów jest obciążonych czynnikami niezwiązanymi bezpośrednio z zachowaniem rynków kapitałowych. Lepiej wziąć pod uwagę firmy zachodnioeuropejskie. Ich stopy dywidendowe są bardzo atrakcyjne. W Polsce stan zniechęcenia inwestorów spowodował drastyczną przecenę akcji spółek o średniej i małej kapitalizacji. I to jest najciekawsza kategoria polskich akcji. Złoty powinien się z kolei wzmacniać.
Wojciech Białek: Myślę, że w połowie grudnia minister Cimoszewicz wystąpi w Sejmie i stwierdzi tak: członkostwo w Unii Europejskiej jest rzeczą niezmiernie ważną, lecz nDoprowadzi to do osłabienia się złotego. Rynki akcji zareagują również spadkami. WIG20 zniżkuje do poziomu 900 pkt., co spowoduje, że rally z końca roku nie będzie. Następnie dojdzie do odreagowania przeceny i wiosną 2003 roku WIG20 dojdzie do 1300 pkt. To będzie najlepszy moment do sprzedaży akcji, gdyż inwestorzy dowiedzą się o kłopotach gospodarek europejskich i klimat do lokowania w te papiery znacząco się pogorszy. Z pewnością nie polecałbym akcji banków.
Robert Nejman: Potencjał umocnienia się złotego jest według mnie niewielki. Szczyt na obligacjach średnioterminowych (np. 5--letnich) zostanie lada chwila osiągnięty. WIG20 nie przełamie szczytu z sierpnia (1160 pkt.). Najlepiej radzić sobie będą akcje spółek o kapitalizacji od 100 do 500 milionów złotych. W tym gronie dobre wrażenie robią takie walory, jak: Forte, Sokołów, Świecie, Dębica czy Stomil Olsztyn.
Jarosław Jamka: Przyznaję, że jestem niewielkim optymistą, jeżeli chodzi o krajowy rynek akcji. Dołki zostały wyznaczone. Spodziewam się teraz wzrostów, choć nie sądzę, aby były one tak dynamiczne jak w ostatnich latach (w ostatnich 3 latach WIG20 zyskiwał od dna jesiennego do szczytu wiosennego: prawie 50% (2001), prawie 20% (2000) i ponad 80% (1999) - przyp. red.). Złoty powinien się umacniać, co zresztą będzie wspólną cechą głównych walut regionu środkowoeuropejskiego.
ä Tomasz Stadnik: Bariera wejścia na rynki zagraniczne jest duża. Nie wystarczy dysponować kapitałem rzędu kilkunastu tysięcy złotych, aby zaistnieć na tych rynkach.
ä Dawid Sukacz: Nie rozumiem tego argumentu. Bo co to jest bariera kompetencji? Potrafimy przeanalizować obligacje PKP, a nie potrafimy przeanalizować obligacji Forda?
ä Raimondo Eggink: Kiedyś zadzwonił do mnie jeden z naszych konkurentów i pogratulował świetnych wyników, po czym zapytał, jak to robimy. Oni nie dostrzegali tak prostej metody zarabiania na arbitrażu. Nie oczekujmy zatem bardziej wyrafinowanych strategii, jeżeli nawet tak prostych metod wielu inwestorów nie wykorzystuje.
ä Sobiesław Pająk: Te trzy kwestie skłaniają mnie do taktycznego, a nie strategicznego przeważenia akcji w portfelu na najbliższe kilka miesięcy.
ä Jarosław Jamka: Przyznaję, że jestem lekkim optymistą, jeżeli chodzi o krajowy rynek akcji. Dołki zostały wyznaczone. Spodziewam się teraz wzrostów, choć nie sądzę, aby były one tak dynamiczne, jak w ostatnich latach.
ä Wojciech Białek: Myślę, że w połowie grudnia minister Cimoszewicz wystąpi w Sejmie i stwierdzi tak: członkostwo w Unii Europejskiej jest rzeczą niezmiernie ważną, lecz nie najważniejszą. Doprowadzi to do osłabienia się złotego. Rynki akcji zareagują również spadkami.
ä Robert Nejman: Najlepiej radzić sobie będą akcje spółek o kapitalizacji od 100 do 500 milionów złotych. W tym gronie dobre wrażenie robią takie walory, jak: Forte, Sokołów, Świecie, Dębica czy Stomil Olsztyn.