Jeszcze na początku września trzej inwestorzy: Jerzy Gabrielczyk, Marcin Biernacki oraz Tadeusz Buksowicz mieli łącznie 1,55 mln akcji Beef-Sanu, reprezentujących dokładnie 50% kapitału i głosów. Każdy z nich miał po około 16,6% udziałów. Od kilku tygodni powoli pozbywają się walorów. Najpierw udziały o blisko 10% zmniejszył M. Biernacki, a później J. Gabrielczyk. Nie sprzedawali akcji ani na giełdzie, ani w transakcjach pozasesyjnych. Skorzystali z przepisu, który zezwala na dokonanie transakcji poza rynkiem regulowanym, pod warunkiem że przeprowadzą ją wyłącznie osoby fizyczne. Tak samo postąpił również T. Buksowicz. Nie podał komu i za ile sprzedał akcje spólki. Część z nich kupił najprawdopodobniej prezes Jerzy Biel, który wczoraj poinformował, że ma prawie 155 tys. walorów Beef-Sanu. Do posiadania 164 tys. akcji przyznała się również firma Rampa.
Pozostali nabywcy dużych pakietów akcji najprawdopodobniej ujawnią się 8 listopada. Tego dnia odbędzie się NWZA, które ma podjąć uchwałę o dalszym istnieniu spółki i dokonać zmian w radzie nadzorczej. Na rynku pojawiły się spekulacje, że osoby, które kupowały ostatnio akcje Beef-Sanu, robią to na zlecenie podmiotu branżowego. Zainteresowanie giełdową spółką zgłaszają Zakłady Mięsne Mysław z Mysłowic. Ich prezes i główny akcjonariusz Lucjan Pilśniak stawia jednak warunek. Przejmie kontrolę nad Beef-Sanem, jeżeli ten zakończy sukcesem restrukturyzację. Spółka ma już otwarte postępowanie układowe z wierzycielami.