Jak wskazuje Ernst & Young, ostatnie wyniki są odwróceniem trendów notowanych w pierwszej połowie br. Tuż po 11 września 2001 r. liczba skorygowanych w dół prognoz rosła lawinowo - w ostatnim kwartale 2001 r. było ich 149. Sytuacja w nowym roku zaczęła się poprawiać.

W pierwszych dwóch kwartałach liczba skorygowanych prognoz finansowych spadała. Między styczniem a marcem zanotowano 91 korekt w dół, między kwietniem a czerwcem zaś 67. Ponieważ była to najmniejsza liczba ostrzeżeń od pierwszego kwartału 2000 r., dla wielu był to powód do optymizmu. Dyrektor w Ernst&Young Alan Bloom zauważył wówczas, że dane z II kwartału 2002 r. wskazują, że prognozy spółek stają się bardziej realistyczne. - Generalnie firmy na świecie stają się coraz lepsze w przewidywaniu warunków, w jakich przyjdzie im funkcjonować, a szczególnie spółki brytyjskie wykazują o wiele więcej realizmu - powiedział w lipcu A. Bloom.

Tym bardziej - zauważają komentatorzy - należy przyjrzeć się wynikom z III kwartału, o których traktuje ostatni raport E&Y. Firma zwraca w nim uwagę na wzrost liczby poprawek prognoz wydawanych przez sektor detaliczny, usługowy i rozrywkowy. Według ekonomistów, nie wróży to dobrze wychodzeniu gospodarki brytyjskiej z zastoju. To właśnie aktywność konsumentów chroni ją przed popadnięciem w recesję.

Zapowiadane w poprawkach mniejsze zyski sektora detalicznego oznaczają większą skłonność konsumentów do oszczędzania. To z kolei może niekorzystnie odbić się na innych sektorach. Niepokoją także coraz liczniejsze ostrzeżenia co do spodziewanych zysków ze strony przedsiębiorstw o obrotach powyżej 1 mld funtów.