Rozmowy na ten temat trwają już ponad miesiąc. W wyniku tej transakcji State Street stałby się największym na świecie depozytariuszem aktywów. - W tym segmencie rynku finansowego State Street odgrywa czołową rolę, a Deutsche Bank peryferyjną. Niemcy chcą teraz skoncentrować się na tych interesach, które są dla nich priorytetowe - powiedział agencji Bloomberga Burt Greenwald, niezależny analityk branży bankowej z Filadelfii.
Od pewnego czasu prezes Deutsche Banku Josef Ackermann sprzedaje mniej istotne jego części, aby poprawić wyniki finansowe spółki. Z kolei prezes State Street David Spina szuka sposobów na zwiększenie liczby klientów, co przy spadającym rynku przysporzyłoby mu przychodów z opłat.
We wrześniu Deutsche Bank zgodził się sprzedać za 2,9 mld USD swoją amerykańską firmę leasingową. Kupi ją General Electric. Northern Trust Corp. z kolei kupuje należący do Deutsche Bank amerykański fundusz indeksowy. Jeszcze przed miesiącem analitycy szacowali, że niemiecki bank sprzeda swoją firmę rejestrową za mniej niż 1 mld USD. Ponieważ transakcji jeszcze nie zawarto, a na europejskich giełdach dominowały wczoraj spadki, to akcje Deutsche Banku straciły na otwarciu ponad 2%.
Oddział Deutsche Banku, który jest przedmiotem negocjacji z State Street, zatrudnia ok. 3,5 tys. osób i w jego skład wchodzi Depotbank, świadczący usługi depozytowe i rejestrowe funduszom działającym według prawa niemieckiego.
W minionym kwartale, kiedy indeks Standard & Poor's 500 stracił najwięcej od krachu z 1987 r., przychody State Street z usług, takich jak rozliczenia i depozyt, wzrosły o 6%. Firma pozyskała bowiem zlecenia od starych i nowych klientów, takich jak John Nuveen Co. czy FleetBoston Financial Corp. Na koniec września State Street miał w depozycie aktywa o wartości 5,75 bln USD. Ustępował pod tym względem jedynie Bank of New York i J.P. Morgan Chase.