Wczorajsza sesja przyniosła drugie kolejne ostrzeżenie dla byków. We wtorek WIG20 osiągnął w trakcie sesji 1194 pkt., żeby na zamknięcie mieć 13 punktów mniej. W środę różnica między wartością maksymalną a kursem zamknięcia wyniosła 17 punktów. Po wzroście do 1191 pkt. indeks zakończył sesję na 1174 pkt. Podobnie wskaźnik zachowywał się jeszcze trzykrotnie w ostatnich dwóch tygodniach. To dowód, że niedźwiedzie nie zamierzają poddać się bez walki.

Na razie jednak ich zdobycze są niewielkie - od wtorkowego zamknięcia, które było najwyższe od ponad trzech miesięcy, wartość indeksu spadła jedynie o 7 punktów. Po przekroczeniu szczytu z 27 sierpnia (1162 pkt.) trend średnioterminowy jest wzrostowy. Wybicie z konsolidacji było dynamiczne, potwierdzone przez obroty. Dopiero gdyby wartość indeksu spadła poniżej wspomnianego wierzchołka, mielibyśmy jakiś dowód na słabość kupujących. W takim wypadku WIG20 zapewne utrzymałby się w średnioterminowym trendzie bocznym i w jego ramach ponownie zniżkował do 1040 pkt.

Na razie jednak zagrożenia takiego nie ma. Gdyby ostatnią konsolidację potraktować jako formację podwójnego dna, to z jej wysokości wynika, że wartość indeksu osiągnie 1280 pkt. Na tym mniej więcej poziomie ukształtował się na wykresie WIG20 dołek na początku maja. Taką interpretację sugeruje przede wszystkim wykres tygodniowy, na którym sierpniowa "szpilka" nie jest tak ostra. Oscylatory krótkoterminowe sugerują już wkupienia rynku. Odmiennie zachowują się RSI i Ultimate. Pierwszy z nich osiągnął w środę kolejne maksimum, potwierdzając tym samym wzrost indeksu. Drugi pozostaje poniżej szczytu z 18 października, co może okazać się zalążkiem negatywnej dywergencji. Jej potwierdzeniem będzie dopiero spadek poniżej dołka, znajdującego się na 56 pkt.

Wskaźniki średnioterminowe potwierdzają wzrost indeksu. MACD znajduje się ponad wykresem średniej i ponad poziomem równowagi. Po przekroczeniu szczytu z czerwca tego roku wartość oscylatora jest najwyższa od ponad 8 miesięcy.