Dwa kolejne spadki WIG20 nie zdarzyły się, odkąd 7 października indeks znalazł się w trendzie wzrostowym. Dodatkowo były to dwa silne spadki. We wtorek główny giełdowy wskaźnik stracił 21 punktów, wczoraj spadł o 26 punktów. Łącznie znajduje się zatem 47 punktów (3,9%) poniżej szczytu z 4 listopada. Czy na tej podstawie można powiedzieć, że trwający cztery tygodnie trend wzrostowy został zakończony? Na pewno przemawia za tym fakt, że wykres indeksu ponownie znalazł się poniżej szczytu z 27 sierpnia (1162 pkt.). Wybicie ponad ten opór pod koniec października było zatem tylko naruszeniem oporu. Ponad jego poziomem indeks utrzymywał się ledwie 5 dni. Po takiej formacji następuje z reguły zakończenie trendu.

Wszystkie te wydarzenia rozgrywają się w ramach średnioterminowego trendu bocznego. Skoro nie udało się wybicie ponad górne ograniczenie tej tendencji, zasadne jest oczekiwanie na spadek do dolnego ograniczenia. Znajduje się ono na 1040 pkt. Coraz wyraźniej rysujące się "rozszerzenie" trendu sugeruje, że spadek może sięgnąć nawet niższych wartości. Ale to zbyt dalekie wybieganie w przyszłość.

Na razie można zastanawiać się, czy mimo tak nieprzyjemnego dla posiadaczy akcji wyglądu wykresu, WIG20 ma szansę utrzymać się w trendzie wzrostowym. Chciałbym tutaj odwołać się do dwóch dużych korekt bessy - z przełomu 2000 i 2001 roku oraz z kwietnia i maja 2001 roku. Wtedy również rynek był bardzo zmienny, a zwroty gwałtowne. I mimo głębokich korekt po pierwszym etapie zwyżki, trendy wzrostowe jeszcze przez jakiś czas się utrzymywały. Teraz, ze względu na ukształtowany już średnioterminowy trend boczny, taki scenariusz określiłbym jako mniej prawdopodobny.

Sygnały sprzedaży pojawiły się na wskaźnikach technicznych. Do pozbywania się akcji zachęca szczególnie Uitimate, który po ukształtowaniu negatywnej dywergencji spadł poniżej poziomu równowagi. Obszary wykupienia rynku opuścił także RSI. Podobne zachowanie wskaźnika pod koniec sierpnia było równoznaczne z zakończeniem wzrostów.