Przez większość wczorajszej sesji panował trend boczny, analogiczny do wtorkowego. Dopiero około 14.00 bykom puściły nerwy i od wyprzedaży na BPH rozpoczęła się dość szybka korekta. Po spadku do nowych minimów i przebiciu przez kontrakty średniej kroczącej dzieła zniszczenia dokonali "technicy".

Wczorajszy spadek wyraźnie potwierdził ostatnie sygnały słabnięcia trendu. Rynek zapędził się trochę za wysoko, a wzrostu nie przerywała żadna korekta. Taka w końcu wczoraj nadeszła, a głównym jej powodem wydają się obawy o kondycję zachodnich rynków już po decyzji banków centralnych (Fed, EBC). Dyskontowanie cudownie uzdrawiających efektów obniżek stóp procentowych wywindowało większość światowych indeksów, a gdy plotki staną się faktami, inwestorom może być bardzo trudno znaleźć powody do przejścia istotnych oporów.

Nie znam jeszcze decyzji Fed ani posesyjnych wyników Cisco, a na czwartkowe otwarcie kontraktów to właśnie te dwa wydarzenia mają największy wpływ. Najprawdopodobniej stopy zostaną obniżone o 25 pkt. bazowych i taki scenariusz byłby chyba najgorszy. Nawet pierwszy szok wywołany brakiem obniżki w dłuższym terminie dałby inwestorom nadzieję, że po pierwsze w gospodarce nie jest jeszcze aż tak źle, a po drugie, Fed ma jeszcze pole do obniżek. Jeśli chodzi o wyniki Cisco, to jakie by one były, nie uzasadnią przewartościowania spółki (C/Z powyżej 50). Dla rynku mimo wszystko ważniejsze od wyceny będą komentarze i rekomendacje analityków. Jeśli reakcja na te wydarzenia będzie negatywna, to w czwartek kontrakty testują wsparcie w okolicach 1134 pkt. (zniesienie 38,2% całej fali wzrostowej). Tutaj można liczyć na wyhamowanie spadku i wejście w trend boczny. Za duży jest na razie rynkowy optymizm, by tak szybko przechodzić w dynamiczną przecenę.