Spółki telekomunikacyjne ostro dołowały na giełdach po zadłużeniu się na 330 mld USD, aby kupić licencje na trzecią generację telefonii komórkowej i sfinansować liczne przejęcia. Od pewnego czasu pozbywają się jednak kupionych wcześniej firm, rezygnują z planów ekspansji i masowo odpisują wartość aktywów. W wyniku tych działań niektóre z nich, zdaniem inwestorów, znowu zaczynają przypominać firmy rokujące nadzieję na trwałe zyski.

- Nikogo z tej branży nie ominął zimny prysznic. Inwestorzy nabierają jednak pewności, że wiele problemów zostało rozwiązanych i akcje spółek telekomunikacyjnych znowu stają się bezpieczne - powiedział agencji Bloomberga Michael Stam z paryskiego oddziału Fortis Investment Management, który zarządza 5,4 mld USD. BT, dawny brytyjski monopolista telefoniczny, i Telecom Italia, druga w Europie spółka telefoniczna pod względem wartości rynkowej, wróciły w III kwartale do zysków. BT zamierza podnieść dywidendę, a Telecom Italia zapowiedział jej wcześniejszą wypłatę.

Indeks Dow Jones Stoxx dla 25 europejskich telekomów wzrósł w tym kwartale o 23%. W ciągu 30 miesięcy, po marcu 2000 r., kursy akcji tych spółek spadły o ponad cztery piąte, a inwestorzy stracili na tym 2 biliony euro.

Przekształcenia dokonane w niektórych spółkach telefonicznych zwiększyły zainteresowanie nimi tych inwestorów, którzy wolą mieć akcje przynoszące regularny dochód, niż uganiać się za papierami mogącymi dać większy zwrot z kapitału. - Ludziom coraz bardziej zależy na dywidendach, które zabezpieczałyby stan ich portfeli - uważa Patrick Nielsen z madryckiej firmy Mapfre Inversion.

Średnia stopa dywidendy z akcji europejskich spółek telekomunikacyjnych sięga teraz 4,4% na podstawie prognoz na przyszły rok. Jest to o wiele więcej niż 3,1% dla spółek wchodzących w skład indeksu Dow Jones Stoxx 50 i mniej więcej tyle samo, co 4,6-proc. rentowność niemieckich obligacji rządowych o terminie zapadalności w lipcu 2012 r.