Wtorkowa decyzja irackich deputowanych nie była zaskoczeniem. Jak zapowiedział przed debatą przewodniczący parlamentu Saadun Hammadi, deputowani "zezwolą dowództwu na podjęcie środków, jakie uzna za konieczne, by bronić kraju". I tak się stało. "Parlament upoważnia prezydenta Saddama Husajna do podjęcia odpowiednich decyzji i poprze stanowisko kierownictwa, bez względu na to, jaka decyzja zapadnie" - podano w komunikacie, cytowanym przez agencję Reutersa.
Głos syna czy ojca
Zaskakujące było zachowanie tylko jednego deputowanego - Udaja Husajna, syna irackiego przywódcy. Jego idee mogą odzwierciedlać także stanowisko samego prezydenta. W liście otwartym, przesłanym wczoraj deputowanym i nagłośnionym przez media, Udaj stwierdza: "Od nas, jako zgromadzenia narodowego Iraku, wymaga się podjęcia jasnej decyzji. Powinniśmy, jako zgromadzenie narodowe, zaakceptować rezolucję ONZ, która jest przedmiotem debaty na tej sesji. Parlament winien zaakceptować rezolucję zgodnie z procedurami i bez ograniczeń, ponieważ inicjatywa nie znajduje się w naszych rękach" - stwierdza Udaj.
Najstarszy syn Saddama Husajna dodaje także, że realizacja rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ "winna odbywać się pod egidą Ligi Arabskiej". Udaj żądał, by do misji rozbrojeniowej ONZ zostali zaproszeni arabscy eksperci od broni biologicznej i chemicznej. Syn irackiego przywódcy jednocześnie skrytykował niektóre "zaprzyjaźnione kraje", jak Syria, które mimo wcześniejszych obiekcji w ubiegły piątek w ONZ głosowały za dokumentem.
Uchwalona w piątek rezolucja ONZ przewiduje wysłanie do Iraku międzynarodowych inspektorów rozbrojeniowych i żąda nieograniczonego dostępu do irackich arsenałów wojskowych. W przeciwnym razie Irakowi grożą "poważne konsekwencje".