Guenter Verheugen powiedział, że nie ustalono jeszcze ostatecznej daty rozszerzenia Unii Europejskiej, jednak ma to nastąpić w najbliższym czasie, a nowi członkowie wejdą do UE na pewno przed wyborami do parlamentu europejskiego, które zaplanowano na 22 czerwca 2004 roku. Coraz bardziej prawdopodobne staje się więc, że rozszerzenie nie nastąpi 1 stycznia. Źródła unijne sugerują, że dzięki temu uda się zredukować składkę Polski do budżetu Unii w pierwszym roku członkostwa.
Przypomnijmy, że składka naszego kraju wynosić ma 2,4 mld euro rocznie, płatne w równych ratach co miesiąc. Gdyby rozszerzenie odbyło się 1 czerwca 2004, składka w tym roku zredukowana zostanie o miliard euro. Tymczasem pieniądze z funduszy strukturalnych czy innych źródeł unijnych mogłyby zostać wypłacone w pełnej kwocie przysługującej na 2004 rok.
Tymczasem trwają negocjacje członkowskie w najtrudniejszych kwestiach, m.in. w sprawie dopłat bezpośrednich dla rolnictwa. Polska wydaje się być pogodzona z faktem, iż nie uzyska dla naszych rolników 100-proc. dopłat bezpośrednich. Chce jednak skrócenia czasu dochodzenia do tego poziomu.
Ciągle nie zamknięto rozdziału na temat polityki konkurencji. Przeszkodą jest wciąż sprawa restrukturyzacji polskiego sektora hutniczego. Choć Komisja Europejska zaakceptowała polskie stanowisko w tej sprawie, poszczególne kraje członkowskie mają co do niego coraz to nowe wątpliwości. Rząd, na wczorajszym posiedzeniu, wyraził nadzieję, że sprawę uda się zamknąć do połowy listopada. To może oznaczać, że rozdział o polityce konkurencji zamkniemy dopiero w grudniu, tuż przed szczytem w Kopenhadze, na którym negocjacje z dziesiątką krajów kandydujących mają zostać oficjalnie zakończone.