Strata netto Deutsche Telekom wyniosła w III kwartale br. 20,6 mld euro, wobec 700 mln euro w analogicznym okresie 2001 r. Jest to niechlubny rekord w historii europejskiego rynku kapitałowego. Do tej pory należał on do francuskiego potentata branży medialnej Vivendi Universal. W pierwszym kwartale br. zanotował on stratę netto w wysokości 17 mld euro.
Jako powód słabych wyników DT podano przede wszystkim konieczność dokonania gigantycznych odpisów, wynoszących aż 22 mld euro, na pokrycie strat z inwestycji. Za czasów, gdy firmą rządził - zdymisjonowany w lipcu br. - Ron Sommer, koncern wydał aż 70 mld USD na przejęcia i licencje na świadczenie usług z zakresu telefonii trzeciej generacji (UMTS) na rynkach europejskich. Efektem tego jest gigantyczne zadłużenie firmy, sięgające teraz 64 mld euro.
Lepiej wyglądają wyniki DT, jeśli chodzi o wskaźnik EBITDA (zysk operacyjny plus amortyzacja). Po pierwszych trzech kwartałach br. wzrósł o 5,6%, do 12 mld euro. W samym trzecim kwartale zwiększył się o 4,09%, do 4,24 mld euro. Analitycy spodziewali się, że wyniesie 4,2 mld euro.
Wczoraj, po okresie kilkumiesięcznych rządów tymczasowego prezesa Helmuta Sihlera, szefem Deutsche Telekom został menedżer młodego pokolenia Kai-Uwe Ricke, który kierował dotychczas jednostką komórkową, należącą do spółki T-Mobile. Przed nim bardzo trudne zadanie. - Nowy prezes będzie musiał przede wszystkim zredukować zadłużenie, ale dokonać tego w taki sposób, aby nie ograniczyć potencjału wzrostu firmy - powiedział Frank Gaensch, zarządzający jednym z funduszy Commerzbanku, który w swoim portfelu ma też akcje niemieckiego potentata telekomunikacyjnego.
Kai-Uwe Ricke podjął już pierwsze decyzje. Koncern oficjalnie poinformował, że nie planuje w tym roku wypłaty dywidendy. Zapowiedziano też wyraźne zmniejszenie wydatków inwestycyjnych oraz sprzedaż jednostek niezwiązanych z podstawową działalnością firmy. Chodzi tu przede wszystkim o nieruchomości, a także udziały w sześciu spółkach telewizji kablowej, za które powinien zainkasować 2-2,3 mld euro. Oficjalne plany zakładają, że do końca przyszłego roku zadłużenie niemieckiego potentata ma zostać zmniejszone do 50 mld euro.