Reklama

Ponad 20 mld euro straty w III kwartale

Deutsche Telekom poinformował w czwartek o rekordowej w historii europejskiego rynku kwartalnej stracie. Niemiecki koncern musiał dokonać gigantycznych odpisów na pokrycie strat z inwestycji dokonanych za czasów, gdy kierował nim Ron Sommer. Wczoraj jego następcą, po okresie tymczasowych rządów Helmuta Sihlera, został 41-letni Kai--Uwe Ricke, którego priorytetowym zadaniem będzie redukcja ogromnego zadłużenia spółki.

Publikacja: 15.11.2002 07:56

Strata netto Deutsche Telekom wyniosła w III kwartale br. 20,6 mld euro, wobec 700 mln euro w analogicznym okresie 2001 r. Jest to niechlubny rekord w historii europejskiego rynku kapitałowego. Do tej pory należał on do francuskiego potentata branży medialnej Vivendi Universal. W pierwszym kwartale br. zanotował on stratę netto w wysokości 17 mld euro.

Jako powód słabych wyników DT podano przede wszystkim konieczność dokonania gigantycznych odpisów, wynoszących aż 22 mld euro, na pokrycie strat z inwestycji. Za czasów, gdy firmą rządził - zdymisjonowany w lipcu br. - Ron Sommer, koncern wydał aż 70 mld USD na przejęcia i licencje na świadczenie usług z zakresu telefonii trzeciej generacji (UMTS) na rynkach europejskich. Efektem tego jest gigantyczne zadłużenie firmy, sięgające teraz 64 mld euro.

Lepiej wyglądają wyniki DT, jeśli chodzi o wskaźnik EBITDA (zysk operacyjny plus amortyzacja). Po pierwszych trzech kwartałach br. wzrósł o 5,6%, do 12 mld euro. W samym trzecim kwartale zwiększył się o 4,09%, do 4,24 mld euro. Analitycy spodziewali się, że wyniesie 4,2 mld euro.

Wczoraj, po okresie kilkumiesięcznych rządów tymczasowego prezesa Helmuta Sihlera, szefem Deutsche Telekom został menedżer młodego pokolenia Kai-Uwe Ricke, który kierował dotychczas jednostką komórkową, należącą do spółki T-Mobile. Przed nim bardzo trudne zadanie. - Nowy prezes będzie musiał przede wszystkim zredukować zadłużenie, ale dokonać tego w taki sposób, aby nie ograniczyć potencjału wzrostu firmy - powiedział Frank Gaensch, zarządzający jednym z funduszy Commerzbanku, który w swoim portfelu ma też akcje niemieckiego potentata telekomunikacyjnego.

Kai-Uwe Ricke podjął już pierwsze decyzje. Koncern oficjalnie poinformował, że nie planuje w tym roku wypłaty dywidendy. Zapowiedziano też wyraźne zmniejszenie wydatków inwestycyjnych oraz sprzedaż jednostek niezwiązanych z podstawową działalnością firmy. Chodzi tu przede wszystkim o nieruchomości, a także udziały w sześciu spółkach telewizji kablowej, za które powinien zainkasować 2-2,3 mld euro. Oficjalne plany zakładają, że do końca przyszłego roku zadłużenie niemieckiego potentata ma zostać zmniejszone do 50 mld euro.

Reklama
Reklama

Jednocześnie DT zapewnił wczoraj, że nie pozbędzie się działu telefonii komórkowej za Atlantykiem - T-Mobile USA, który powstał dzięki zakupowi w ub.r., aż za 35 mld USD, firmy VoiceStream Wireless. Ustępujący tymczasowy prezes Helmut Sihler, powracający do rady nadzorczej spółki, nie wykluczył wczoraj, że Deutsche Telekom może niebawem rozpocząć poszukiwania partnera do fuzji w USA.

Pomimo gigantycznej straty wczoraj kurs Deutsche Telekom rósł wyraźnie na giełdzie frankfurckiej, podążając za ogólnym trendem. Zdaniem analityków, większość inwestorów wkalkulowała już w swoje decyzje rekordowe straty europejskiego giganta telekomunikacyjnego.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama