Yves Robins, wiceprezes Dassault Aviation, nie podał wczoraj ani ceny, za jaką chce sprzedać polskiej armii samoloty Mirage, ani wartości umów offsetowych, proponowanych w zamian za zwycięstwo w przetargu. - Jeżeli polski rząd nie poinformował oficjalnie o zaproponowanej przez nas cenie za maszyny, mnie nie wolno tego zrobić - powiedział Y. Robins. - Natomiast dokładne określenie wartości offsetu jest niemożliwe. Może się bowiem okazać, że w trakcie realizacji kontraktu będziemy rozwijać współpracę z polskimi firmami i planowany dziś przez nas offset w przyszłości będzie o wiele większy - dodał wiceprezes Dassault Aviation. Zapewnił jednak, że francuska strona wypełni warunki postawione w przetargu i zaoferuje offset wynoszący co najmniej tyle, ile wartość kontraktu na dostawę myśliwców, czyli ok. 3,5 mld USD.

Wśród propozycji offsetowych znalazło się 66 projektów skierowanych bezpośrednio do przemysłu zbrojeniowego oraz 17 projektów, skierowanych do przemysłu cywilnego. Wśród nich Francuzi wymieniają propozycję produkcji i montażu części do samolotów Mirage i Falcon, pomoc w światowym marketingu polskich samolotów iryda i wyposażeniu ich w nowe silniki, zakup do 10 statków w polskich stoczniach czy współpracę z polskimi przedsiębiorstwami w kwestii uruchomienia produkcji biodiesela. Wartościowo offset bezpośredni wynosić ma 65%, a pośredni 35%.

Przedstawiciele francuskiej firmy zadeklarowali, że jeżeli polski rząd wybierze ich samoloty wielozadaniowe dla wojska, władze Francji są w stanie skredytować zakup maszyn w 100%. Spłata kredytu rozłożona będzie do 2018 roku i odroczona na 10 lat, w trakcie których Polacy musieliby jedynie regulować na bieżąco odsetki. Oprocentowanie francuskiej pożyczki oparte ma być na stopie Euribor, która wynosi obecnie 3,17%. - W mojej opinii, oprocentowanie to nigdy nie wzrośnie ponad 3,4% w skali roku - uważa Y. Robins.