Wczorajsza sesja przyniosła nieudaną próbę wybicia w górę z kilkudniowejkonsolidacji. Notowania kontraktów grudniowych wynosiły w pewnym momencie nawet 1165 pkt., ale na zamknięciu były już prawie 20 punktów niższe. W porównaniu z ostatnią ceną ze środy kurs wzrósł o 7 punktów. Wczorajsze notowania należy zapisać na korzyść niedźwiedzi. Potwierdził się opór wyznaczany przez połowę wysokiej czarnej świecy z 6 listopada. W tej sytuacji powrót w okolice 1200 punktów wydaje się bardzo trudny.
Czy jednak trend spadkowy, zapoczątkowany 4 listopada, trwa już na tyle długo, żeby przyłączać się do sprzedających. Chyba nie. Wprawdzie podobnie jak na wykresie indeksu WIG20 mamy tutaj naruszenie oporu, co jest sygnałem zakończenia trendu wzrostowego, ale to chyba trochę za mało. Podtrzymuję swoją opinię, że rynek znacznie bliżej ma do dolnego ograniczenia zapoczątkowanej w końcu lipca konsolidacji niż do wybicia z niej górą. Niemniej, żeby powierzyć trendowi pieniądze, musi on przez pewien czas trwać i sprawiać wrażenie w miarę stabilnego. Ten warunek będzie spełniony, jeśli konsolidacja zakończy się wybiciem w dół. Dojdzie do tego, gdy zamknięcie kontraktów grudniowych wypadnie na 1135 pkt. lub niżej. Spadek wykresu kontynuacyjnego poniżej średniej z 15 sesji nie jest wystarczającą przesłanką.
Elementem, który mnie niepokoi, jest wygląd wykresu kontynuacyjnego kontraktów na MIDWIG. Po wczorajszym wzroście i odbiciu od 15-sesyjnej średniej, wyglądają one tak, jakby miały wybić się w górę z ponad 3-miesięcznej konsolidacji. Do 923 punktów, wyznaczających jej górne ograniczenie, brakuje już tylko 7 punktów. Sytuację tę może diametralnie zmienić jeden solidny spadek, po którym zamknięcie będzie niższe od 900 punktów.