Wczorajsza sesja mogła zmienić wiele, ale nie zmieniła. Bykom dała nadzieję na trwalsze odbicie, a może nawet na kontynuację wzrostów w ramach trendu rozpoczętego na 1018 pkt. Jednak w ostatecznym rozrachunku to niedźwiedzie pozostały górą. Jedyna nowość to wzrost zmienności cen, umożliwiająca day-traderom uzyskanie całkiem pokaźnych zysków.
Zaczęło się dość spokojnie. Poziom otwarcia niewiele odbiegał od poprzedniego zamknięcia. Szybko jednak do głosu doszedł popyt. Ceny powoli rosły, by jeszcze przed południem wyjść nad poziom 1150 pkt. Od kilku dni ograniczał od góry ruchy cen. Wybicie ponad niego było równoznaczne z wybiciem z konsolidacji i sygnałem kupna. Pokonana została też średnia krocząca. Po krótkim wahaniu ceny "zetek" powoli kontynuowały wzrost. Był on także udziałem rynku kasowego. Tutaj dało się jednak odczuć pewien dyskomfort w postaci bardzo małych obrotów. Nie potwierdzały one zwyżki kursów, co kazało zdwoić czujność.
Wybicie z konsolidacji otworzyło kontraktom drogę do poziomu 1168 pkt., czyli dołka konsolidacji z przełomu października i listopada. Tam można było spodziewać się większej aktywności podaży. Niedźwiedzie okazały się jednak bardziej niecierpliwe i zaatakowały wcześniej. Pierwszym obiektem ataku podaży była Telekomunikacja. Szybko przełożyło się to na wartość indeksu WIG20 i ceny kontraktów. Maksimum sesji zostało ustanowione na poziomie 1165 pkt. Potem było już tylko gorzej. Ceny "zjechały" ponownie pod 1150 pkt., negując wcześniejszy sygnał kupna. Co ważne, w czasie spadku zanotowaliśmy znaczny wzrost obrotów. Końcówka sesji była więc niezbyt optymistyczna, a nieudana akcja popytu może się teraz zemścić. Bykom będzie znaczniej trudniej bronić poziomu wsparcia na 1128-34 pkt.