Na razie potwierdza się teza o cyklicznych wrześniowo-październikowych dołkach. Do poziomu 1200 pkt. WIG20 dał zarobić ponad 15%, po czym wszedł w fazę zdecydowanie zasłużonej korekty. Na razie wsparcie w okolicach 1130 pkt. powstrzymało korektę, nie wykluczyłbym jednak, że pozbawiony chwilowo złych informacji rynek może zejść trochę niżej.
W ostatnich dniach "zaskakująco" słabo zachowują się akcje PKN i TP SA, a więc jedne z tych, które wiodły prym pod koniec ostatnich wzrostów. Abstrahując od możliwych powodów i wytłumaczeń takiego stanu rzeczy (odpowiednio: obawy o wynik w IV kwartale oraz - już tradycyjnie - obawy o podaż telekomunikacyjnych akcji z banków i ARP) może to świadczyć o większym ostatnio zaangażowaniu kapitału spekulacyjnego, gotowego w każdej chwili zamknąć posiadane pozycje.
Analizując strukturę rynku w ostatnich dwóch miesiącach widać dużą selektywność wzrostu: różnica w stopie zwrotu indeksów WIG20 i MIDWIG była niemal trzykrotna! Poza kilkoma najbardziej płynnymi spółkami (Kęty, Stomil, Dębica, Polifarb) wciąż nie ruszyły w górę akcje średniej wielkości przedsiębiorstw produkcyjnych - a właśnie przedstawiciele tego sektora odnotowali w III kwartale najlepsze wyniki finansowe. Trzeba jednak poczekać na taką fazę trendu, w której to nie płynność wyznacza najlepiej zachowujące się akcje.
Choć nasz rynek zachowuje się w ostatnich dniach troszkę słabiej od giełd zachodnich, to tam należy szukać wskazówek na przyszłość - w tym kontekście warto zwrócić uwagę na relatywnie najmocniejsze zachowanie indeksów rynku Nasdaq.