Cena miedzi wzrosła wczoraj o 1,6% i za tonę tego metalu na londyńskiej giełdzie płacono po południu 1627 USD. Przyczyną tej dość znacznej zwyżki były trwające od poniedziałku wzmożone zakupy, dokonywane przez Chiny. Produkcja przemysłowa tego kraju rośnie obecnie w tempie 10-13% rocznie i stąd zwiększony popyt na surowce również na rynku międzynarodowym.
Do wzrostu ceny miedzi przyczyniły się też w pewnym stopniu działania spekulantów, którzy zajmowali pozycje w oczekiwaniu na dalsze zwyżki. Po raz pierwszy od pół roku została bowiem przełamana ważna bariera na poziomie 1607 USD i specjaliści od analizy technicznej najbliższy silny opór wyznaczają teraz na 1630 USD. Jeśli i on zostanie przełamany, to miedź może zdrożeć o kolejne 30 USD na tonie.
Środa okazała się czwartym w kolejności dniem, w którym drożała ropa naftowa. Po południu na giełdzie paliwowej w Londynie za baryłkę gatunku Brent z dostawą w styczniu płacono 24,21 USD, a więc o 0,5% więcej niż na wtorkowym zamknięciu. Ostatnie zniżki cen ropy były spowodowane zmniejszeniem obaw o rychły wybuch wojny w Iraku, ale przede wszystkim tym, że kraje OPEC rekordowo, bo aż o 13%, czyli 2,9 mln baryłek dziennie, przekroczyły ustalone przez tę organizację limity wydobycia. Uczestnicy rynku oczekują, że na najbliższym spotkaniu OPEC, które odbędzie się za trzy tygodnie, ministrowie mogą zdecydować o niewielkim zwiększeniu limitów produkcyjnych na przyszły rok, ale jednocześnie postanowią zmniejszyć faktyczne wydobycie, aby odbudować reputację kulejącego od kilku miesięcy systemu kwotowań.
Cena złota nadal wahała się wczoraj wokół 319 USD za uncję, ale na popołudniowym fixingu spadła do 318,85, a więc o 0,3% wobec wtorkowego.