Członkowie zarządu Stalprofilu sukcesywnie kupują akcje. Nie są to duże pakiety, ponieważ płynność walorów jest mała. W tym tygodniu prezes J. Bernhard poinformował, że kupił ostatnio na giełdzie 2,6 tys. papierów, a wiceprezes A. Kaliński - 2,3 tys. Obaj posiadają już około 5% kapitału spółki i niecałe 2,5% głosów na walnym. Od maja tego roku na inwestycje w akcje zarządzanej przez siebie firmy wydali łącznie około 350 tys. zł.

- Na walnych spotykaliśmy się z uwagami niektórych inwestorów, że spółka może być postrzegana jako mało wiarygodna, ponieważ zarząd nie ma jej akcji. Dlatego postanowiliśmy przeznaczać część wynagrodzeń i premii na zakup walorów. Uważam, że jest to dobra inwestycja, ponieważ akcje Stalprofilu są niedowartościowane. Spółka ma dobre rezultaty finansowe i niskie wskaźniki rynkowe - powiedział prezes J. Bernhard.

Stalprofil, którego kurs wczoraj spadł o 2,2%, do 8,7 zł, jest notowany przy wskaźniku C/Z (cena akcji do przypadającego na nią zysku) na poziomie 3,3 i wskaźniku C/WK (cena akcji do wartości księgowej) w wysokości 0,5. Spółka po trzech kwartałach, przy prawie 301 mln zł przychodach, miała 6,3 mln zł zysku na działalności operacyjnej. Jej wynik netto przekroczył 6,5 mln zł. - W ostatnich dwóch latach wypłaciliśmy dywidendę w wysokości 0,5 zł na akcje. Zarząd zaproponuje, aby część zysku z tego roku, który z pewnością będzie wyższy od tego po 9 miesiącach, również przeznaczyć na wypłatę dla akcjonariuszy - powiedział prezes J. Bernhard. Jego zdaniem, tym razem dywidenda może być wyższa od tej, którą spółka wypłacała ostatnio. Oznacza to, że przy kursie na poziomie około 9 zł stopa dywidendy mogłaby wynieść co najmniej 6%, czyli więcej niż roczna lokata w banku.

Największymi akcjonariuszami Stalprofilu są: Huta Katowice (ma prawie 26% głosów) oraz działające przy niej związki zawodowe. Do MS NZZ Pracowników Huty Katowice należy ponad 25% głosów, a do MK NSZZ "Solidarność" Huty Katowice prawie 20% głosów.