Przyglądając się wzrostowi z września i października trudno oprzeć się wrażeniu, że osiągnięcie 2,55 zł jest najpomyślniejszym z wariantów, jakie można teraz przedstawić. Mamy dwa mocne argumenty przemawiające za tym. Warto zauważyć, że październikowe maksimum wypadło poniżej górnego ramienia kanału spadkowego, co jest sygnałem, że kupującym nie wystarczyło sił na wypełnienie formacji. Ich słabość potwierdza analiza poszczególnych fal w ramach tego kanału. Dwie spadkowe fale, rozpoczęte w styczniu i maju, miały odpowiednio 27,2% i 28,5%. Fale wzrostowe, zaczynające się w kwietniu i wrześniu, wyniosły 24,3% i 21%. Po pierwsze, potwierdza to przewagę sprzedających, bo ruchy w dół są większe od następujących po nich odbiciach, po drugie - ostatnie wzrosty były wyraźnie mniejsze od tych z wiosny. Dodatkowo, jeśli założyć, że rzeczywiście jesteśmy na początku kolejnej fali zniżek i będzie miała ona podobną długość do wcześniejszych (czyli około 28%), to można oczekiwać osiągnięcia przez kurs poziomu 2,36 zł.

Jak szybko ta cena miałaby zostać osiągnięta? Jest to ważne ze względu na to, że w najbardziej pesymistycznym scenariuszu może dojść do wybicia w dół z kanału. Konsekwencją takiego zdarzenia byłby spadek równy jego wysokości, czyli 22,7%. Jednocześnie jest możliwe, że przy niewielkiej dynamice ruchu, prognozowany spadek do 2,36 zł nastąpi, a mimo to nie dojdzie do wybicia z kanału. Może się tak stać, gdyż dolna granica formacji cały czas obniża się.

Poszukując kolejnych elementów, potwierdzających powyższe przypuszczenia, warto zwrócić uwagę na dzienny RSI. On również od początku roku porusza się w trendzie spadkowym, a na jego wykresie na próżno szukać pozytywnych dywergencji. Podobnie wygląda tygodniowy MACD, który od połowy bieżącego roku zmienił kierunek na spadkowy. Co więcej, stało się to po odbiciu od poziomu równowagi, co trzeba traktować jako oznakę, że w długim terminie kontrolę nad rynkiem tych akcji sprawują sprzedający. Od trzech lat tygodniowy Stochastic nie jest w stanie przedostać się do obszaru wykupienia, wskazując na to, iż kolejne fale wzrostowe są jedynie korektą głównego trendu malejącego.

Spoglądając na wykres BIG--BG w krótkiej perspektywie widzimy łatwość, z jaką niedźwiedzie na początku tego miesiąca odzyskały teren. Pierwsza z serii ośmiu czarnych świec doprowadziła do przełamania linii dwumiesięcznych wzrostów. Później sprzedający potwierdzili swoją przewagę zamknięciem poniżej szczytów z przełomu września i października (3,04 zł). Spadki zatrzymały się dopiero w pobliżu wsparcia przy 2,95 zł, wyznaczanego przez szczyt z 11 września. To on wraz z poziomem 2,89 zł, gdzie wypada 61,8-proc. zniesienie ostatniej fali zwyżek, stanowi kluczowe wsparcie. Jego przełamanie będzie otwierać drogę do dalszej przeceny i realizacji opisywanego scenariusza.

Alternatywą dla niego jest powrót po obronie strefy 2,89-2,95 zł i w konsekwencji wybicie ponad górną krawędź kanału. Oznaczałoby to zmianę średniookresowego trendu na wzrostowy i zachęcało do nabycia tych walorów. Nie wydaje się jednak, by prawdopodobieństwo takiego rozwoju wypadków było duże. Wrześniowy dołek wypadł poniżej 61,8-proc. zniesienia wzrostów z ostatniego kwartału ub.r., co pozwala spodziewać się dotarcia do ich podstawy, czyli 2,36 zł. Ciekawe, że ten wniosek jest zbieżny z tym, jaki wynika z analizy poszczególnych fal w ramach kanału zniżkowego. To kolejny argument potwierdzający pesymistyczne przewidywania na kolejne tygodnie.